Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 sierpnia 2021

33. W miłości nie chodzi tylko o to, by brać. Nie wystarczy być. Trzeba dać samą siebie. Magdalena Witkiewicz „Po prostu bądź”:

Sierpień to miesiąc całkiem niezdecydowany. Powinien reprezentować lato, ale na moje oko w ogóle nie może się z tym pogodzić. Jednego dnia nie może zapomnieć, jak to było za czasów wiosny, a innym razem tęskni mu się za jesienią. Głupi ten sierpień. Dziś w moich stronach znów pada deszcz. Zimno, że aż mną trzęsie. Jestem niewyspana. Siedzę zawinięta w grubą bluzę z kapturem, którą zwykle ubieram dopiero w końcówce października. Są też atrakcyjne skarpety z froty, prezent pod choinkę. Jak w obronnym pancerzu. Boję się, że dopadnie mnie kobiecość. Na fotelu obok mnie śpi mały kot, a na komodzie naprzeciwko pochrapuje kotka. Mogę się troszczyć tylko o nie, a ludzie wołają do mnie „kocia mamo”. Kiedy gonisz sławne trzydzieści lat tak, jak ja, to zaczynasz się zastawiać czy Twoi znajomi jeszcze niewinnie żartują, czy może zaczynają kpić. Siedzę i czytam książkę. Ona jest w życiowej dupie i pojawia się on. Ma wykształcenie, urodę, mamonę. Wielka, nieskończona miłość. Cyk i jest. To zupełnie jak w realnym życiu. 


 źródło: Archiwum prywatne, zrzuty ekranu. Aplikacja Empik Go.

Dzisiaj będzie o powieści „Po prostu bądź”. Została wydana dwukrotnie. Pierwszy raz w 2015 r. (okładka po lewej stronie), a ponownie w roku 2021 (okładka z prawej). Twórczość Pani Magdaleny Witkiewicz jest trochę z bajki. Czytając, za każdym razem jestem jak Dyzio Marzyciel z wiersza Juliana Tuwima. Leżę, przyglądam się błękitnemu niebu i jem... i jem... i jem. Z drugiej strony, choć czasem się bronię, jej teksty bardzo zastanawiają. A kiedy ma się obniżony nastrój, poruszają czułe struny. W ubiegłym tygodniu pisałam o Srebrnej łyżeczce*, 
a trzy lata temu o Pierwszej na liście**. Przeczytaj jeśli chcesz. Linki są na końcu posta. 
Arianka 

Na początek skrawek piosenki od TEGO Dawida. Chyba moja ulubiona i pasuje tutaj. Lubię smutne piosenki.

Dwoje najlepszych kumpli. Ramię w ramię, jeden za drugim skoczyłby w ogień. Wspólna praca, wspólne zainteresowania. Nawet kobiety podobają im się te same... Ups. Aleksander to dziecko szczęścia, udaje mu się na każdym polu. Łukasz ma w życiu bardziej pod górkę. Obaj próbują się ustatkować. Pewnego dnia Aleksander znika, na zawsze. Pola jest wyrzutkiem. Czarną owcą w rodzinie. To cena, którą musiała zapłacić za chęć spełniania marzeń  o byciu architektem. Sama musi mierzyć się z wyzwaniami, które niesie za sobą mieszkanie w dużym mieście. Nieoczekiwanie dziewczyna traci ważną dla siebie osobę. Pogrążona w głębokiej rozpaczy przestaje kontrolować to, co dzieje się wokół niej. Nie zauważa innych ludzi i ich uczuć. Magda to kobieta, która uwielbia pieniądze. Zakochany Łukasz decyduje się na wariacki krok. Czy można zbudować związek, gdy kocha tylko mężczyzna?

(Kaśka Sochacka, „Ciche dni”, 2021 r., posłuchaj na Youtube, klikając w cytat)

Czy kochałeś kiedyś kobietę tak bardzo, że byłeś w stanie zrezygnować dla niej ze wszystkich swoich potrzeb? Czy potrafiłbyś kochać tak mocno? Czy kiedykolwiek kochaliście, mimo że druga strona była ślepa? Czy kochaliście kogoś, kto był z inną osobą? Czy byliście zakochani bez wzajemności? Albo czy baliście się powiedzieć na głos o swoich uczuciach? Miłość jest wielka, cudowna i niepojęta. Można o niej marzyć i śnić. Pisać wiersze miłosne, książki, śpiewać piosenki. Ale gdy przychodzi do nas tak naprawdę, trzeba podejść do niej z pełną odpowiedzialnością i zaangażowaniem, ale postępować bardzo ostrożnie, bo jest delikatna, jak najcieńsze szkło. Miłość od nienawiści dzieli niewielka granica. Ważne jest, by w kłopotach rozmawiać ze sobą i nie pozostawiać wątpliwości oraz konfliktów bez wyjaśnienia. 
Mam problem z powieścią „Po prostu bądź” z jednej strony fabuła jest dla mnie strasznie odrealniona,
a z drugiej wydaje się taka życiowa. Ot, paradoks.  Zdecydowanie nie rozweseliła mnie ta książka. Zasmuciła
i wywołała nostalgię. Główna bohaterka przez cały czas denerwowała, a Łukasz mnie ujął, wręcz wzruszył. Chcecie wiedzieć, o co chodzi? Przeczytajcie. Polecam, jeżeli lubicie sobie pomarzyć. 

OCENA: 9/10 (BARDZO DOBRA)

Notka wydawnicza: 
autor: Magdalena Witkiewicz, 
tytuł oryginału: Po prostu bądź,

niedziela, 1 sierpnia 2021

32. Szczera miłość nie jest idealna. Czasami trzeba do niej dorosnąć. Naprawianie jest sztuką. Magdalena Witkiewicz „Srebrna łyżeczka”:

Szara pogoda w moim mieście nie dodawała nikomu energii. Temperatura wywoływała pot na całym ciele. Deszcz przez długi czas toczył nierówną walkę ze słońcem, aż wreszcie zwyciężył na dobre. Cieszyłam się, że zaczęło padać. W takie dni miałam więcej zrozumienia dla własnego lenistwa. Mogłam ze spokojniejszym sumieniem włożyć na siebie rozciągniętą koszulkę ze starą plamą i do kompletu dziurawe gacie, a potem przykleić się na dobre do wersalki i czytać nową powieść Pani Magdaleny Witkiewicz. Pić kawę i jeść wafelki. 


 źródło: Archiwum prywatne 

Przyznaję, że dużo rzadziej niż kryminały wybieram książki bardziej kobiece. Takie, które mają śliczne okładki 
z piękną nią i przystojnym nim, kwiatami, słodyczami lub z domkiem nad wodą. Z reguły dużo w nich napisane jest o uczuciach, czułości i miłości między kobietą a mężczyzną. Nie znam się na tym. Wolę śmierć, ćwiartowane flaki, robaki i patomorfologów. Jednak gdy, jak ostatnio, bardzo się stresuję, moja głowa potrzebuje czegoś innego. Od przeczytania Awarii małżeńskiej” Pierwszej na liście*, sięgam po twórczość Pani Witkiewicz, jak po ulubione serowe chipsy tortilla po trzech miesiącach diety. Udaję, że miłość mnie nie obchodzi, podobnie jak przyrost wagi. Z autorką łączy mnie wrażliwość i uwielbienie do zwierząt. 
W szczególności do kotów. 

Srebrna łyżeczka” w cukiernicy ze zbrylonym cukrem.
Zapomniana, w domu nikt dawno nie słodził herbaty. Staromodna, brakująca w komplecie, z wygrawerowanym inicjałem. Klucz do poznania sekretów z przeszłości. Lidia była dzieckiem, które musiało szybko dorosnąć 
i dorosłą kobietą, w której obudził się nastoletni bunt. Konrad chciał być jednocześnie matką, ojcem, przyjacielem, mężem i kochankiem. Pogubili się w swoich uczuciach. Teraz boją się zrobić krok do przodu 
w pojedynkę. Boją się żyć. Pani Irena pisze list na eleganckiej papeterii. Czy zranioną miłość można posklejać jak potłuczone naczynie?

„Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci
Osoba złośliwa lub ktoś, kto tak samo jak ja czyta zazwyczaj coś innego, mogłaby powiedzieć, że ta książka to takie niewymagające „pitu-pitu”. Okazuje się, że nie. Dla mnie najbardziej denerwujące w tekście było naprzemienne przedstawianie zdarzeń głównie przez dwójkę bohaterów. Od pierwszego dowiedziałam się konkretnej informacji, a po chwili drugi opowiadał mi o tym samym. Niby miałam do czynienia z dwoma punktami widzenia, jednak takie powtarzanie bardzo nudziło. 
Kiedy czytałam „Srebrną łyżeczkę” przypomniały mi się dawno temu zasłyszane słowa piosenki Meli Koteluk  „Działać bez działania”.

(posłuchaj na Youtube, klikając w cytat)

Wszystkie cechy, które człowiek nabywa i wszystkie przeżycia, których człowiek doznaje w dzieciństwie, nie dają się później wykorzenić. Mają wpływ na osobowość i  dalsze postępowanie. Aby panowała równowaga, rozwój człowieka powinien, składać się z poszczególnych etapów, gdzie nie może zabraknąć żadnego.
Każdy ma osobisty scenariusz życia, napisany przez los lub tworzony według Bożego planu. Niektóre scenariusze są łatwiejsze, a inne wcale 
i wydają się niesprawiedliwe. Wierzę jednak, że każdy przeżywa własne problemy. Walczy z własnymi traumami. Magdalena Witkiewicz w tej powieści podkreśla, że pomimo tych traum i popełnianych błędów, nikt nie powinien bać się działać i wznosić własnych marzeń na wyższe poziomy. Nie wolno zamykać się w klatce lęków. Błędy powinno się naprawiać. Człowiek nawet zagubiony, ma prawo kochać. Miłość zasługuje na drugą szansę. 

~Arianka

OCENA: 8/10 (DOBRA)

Notka wydawnicza: 
autor: Magdalena Witkiewicz, 
tytuł oryginału: Srebrna łyżeczka,



niedziela, 25 lutego 2018

17. Magdalena Witkiewicz: „Każdy dobry człowiek może zostać bohaterem!” - powieść „Pierwsza na liście” najlepszą książką dla kobiet w 2015 roku:

Od lewej: Okładka książki „Pierwsza na liście” i autorka Magdalena Witkiewicz z kotem Puszysławem.
(fotografia źródło: http://bibliotekazawiercie.pl/wp-content/uploads/2015/03/mwitkiewicz.jpg,
dostęp 14.01.2018 r., godzina 9:52
).
Zanim zacznę czytać...:
Sobota. Po pięciu dniach napiętego wyścigu z czasem od rana do wieczora wreszcie meta. Nadszedł mój upragniony dzień nieróbstwa. Siedzę na kanapie i stukam niepewnie w klawisze mojego poczciwego laptopa. Obok świeżo przygotowana kawa z odrobiną mleka w dużym kubku z napisem „kto czyta nie błądzi” i czerwone pudełko ptasiego mleczka. Właściwie to nie wiem, czy powinnam je jeść. W ostatnim czasie i tak gromadzę stanowczo za dużo tkanki tłuszczowej, jak niedźwiedź na zimę, a brzuch rośnie i wcale nie chce przestać. Strach pomyśleć co powiedzą na to moja mama i koleżanki, którym już od dwóch miesięcy powtarzam, że przechodzę na dietę. A co mi tam! Czymże jest dobra lektura bez kawuni i czegoś słodkiego? Pora wybrać książkę, w końcu dawno nie napisałam niczego na bloga. Przebiegam wzrokiem po wszystkich półkach i stosach w pokoju. King, podróże, King, coś dla kobiet, King, fantastyka. Głowę mam jeszcze zaspaną po całym tygodniu, szyja boli od pochylania, kręgosłup i nogi od siedzenia, oczy szczypią od  komputera i nauki. Biedne ciało. Nie, nie będę w stanie przeczytać więcej niż pięćdziesiąt stron. Wpisuję coś w polu wyszukiwarki. Audiobook będzie dobrym, rozwiązaniem. Na co by się tu zdecydować? Pani Magda Witkiewicz, wiele razy dobrze o niej słyszałam, nawet kiedyś już coś od niej czytałam i pamiętam, że się mocno śmiałam. „Pierwsza na liście”, jeden klik na chybił trafił, może odpocznę. Płacę, pobieram, odpalam. Pełna gotowość, zupełne skupienie. Długopis w ruch. O to, co zanotowałam.

Notka wydawnicza: 
autor: Magdalena Witkiewicztytuł oryginału: Pierwsza na liście,
liczba stron: 350/ czas 7:30:51,  format: Audiobook/mp3,
czyta: Weronika Nockowskawydawnictwo: Filia i audioteka.pl,
rok wydania2015 (wersja papierowa), ISBN978-83-7988-330-1 (wersja papierowa).


O autorce:
Magdalena WitkiewiczMatka Polka Pisarka, jak samą siebie określiła, zaczęła pisać pierwszą powieść podczas urlopu macierzyńskiego. Zachęcona pozytywnymi opiniami na forum internetowym, wysłała tekst do wydawnictwa Moniki Szwai i po dwóch godzinach otrzymała odpowiedź, że popularna pisarka z powodu ataków śmiechu odpowie konstruktywnie dopiero po zakończeniu lektury. Tak rozpoczęła się kariera „Milaczka”, a także samej autorki, którą pokochały tysiące czytelniczek. Mieszka w Gdańsku z mężem Tomaszem, dwójką dzieci i kotem Puszysławem. (źródło: http://www.magdalenawitkiewicz.pl/o-mnie/ dostęp 28.01.2018 r., godzina 10:44).

Cytat:
Gdyby którąkolwiek z siedzących przy ognisku kobiet zapytać o to, czy ważniejsza jest przyjaźń, czy miłość, jeszcze niedawno każda odpowiedziałaby, że miłość. Miłość, a czasem zwykłe zauroczenie, fascynacja, wysuwała się na pierwszy plan. Bywało nawet, że kosztem wielkiej przyjaźni. Ostatnie wydarzenia pokazały jednak, że żaden mężczyzna, nie jest wart stracenia dwudziestu lat. A czasem potrzeba dwudziestu lat, by odzyskać 
to, co najważniejsze (...)”. 

Opis fabuły:
Ina Rybińska, zamożna dziennikarka, pracująca głównie dla szmatławca trudniącego się rujnowaniem ludziom dobrego wizerunku. Ukryta za drzwiami wielkiego mieszkania na jednym z warszawskich osiedli. W miejscu, gdzie nie ma niczego, prócz kilku nowoczesnych, obrzydliwie drogich sprzętów i dymu papierosowego. Kobieta jest oschła, samolubna, podła i pusta. Dawno temu zerwała kontakt z rodziną. Z mężczyznami spotyka się po to, by zapewnić sobie seks. Uczucia są bez znaczenia. Liczy się tylko ona, praca, pieniądze i przyjemności. Pewnego dnia, jej ściśle określoną hierarchię wartości ośmiela się zaburzyć Karola. Przemoczona od deszczu, przestraszona młoda dziewczyna z różową teczką z papierami, zjawia się nieoczekiwanie na progu jej mieszkania i potrzebuje pomocy. Patrycja Szafranek od kilku „miesięcy walczy z ostrą białaczką szpikową. Czeka na dawcę, który mógłby uratować jej życie. Grażyna kilka lat temu była świadkiem niespodziewanej śmierci swojego męża, natomiast Róża, każdego dnia pomaga bezpiecznie przedostać się ludziom na drugą stronę. Książka „Pierwsza na liście” przedstawia historię o pięciu różnych bohaterkach, których losy połączyły te same wydarzenia.

Moja opinia:
Na końcu książki Pani Witkiewicz wspomina o tym, jak ważne dla napisania każdej powieści jest umiejętność zwracania uwagi na inspiracje występujące w życiu autora. Każde, nawet najmniejsze przeżycia, krótkie rozmowy z ludźmi, przypadkowe spotkania, które często uznajemy za nieważne, mogą mieć wpływ na pojawienie się nowego pomysłu i przede wszystkim jego realizację. Kilka lat temu Pani Witkiewicz przebywała przez pewien czas na sali oddziału szpitalnego, oczekując wyników badań i będąc niepewną diagnozy lekarzy, która mogła być dla niej bardzo poważna. To zdarzenie, a także wiele innych, które nastąpiły później, przyczyniło się do powstania powieści „Pierwsza na liście”. Książka zawiera wpleciony w losy fikcyjnych postaci apel autorki o nasze uczestnictwo walce z chorobą, jaką jest białaczka. Znajdziemy w niej opis choroby i ważne wyjaśnienia, na czym polega faktyczny proces poszukiwania dawcy dla chorego, oddawania szpiku i rekonwalescencji. Z drugiej strony jest to również piękna, poruszająca historia o poszukiwaniu własnej drogi. To nasze życie jest drogą. Nie zawsze prostą, często krętą i wyboistą. Czasem trudności i niepowodzenia sprawiają, że zbaczamy ze ścieżki, obierając zły kierunek. Zdarza się, że stopniowo tracimy to, na czym zależało nam do tej pory, ludzi, których kochamy, naszych przyjaciół.  Pogrążamy się w szarości i samotności. Trzeba umieć zawrócić i odnaleźć się na nowo. Pamiętajmy, że kluczem do prawdziwego szczęścia jest rozprzestrzenianie dobra wokół siebie. Życzę więc każdemu aby żył tak, by być „Pierwszym na liście” człowiekiem, dla ludzi, którzy go potrzebują.

-Arianka

OCENA9/10 (bardzo dobra)




Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze




sobota, 25 lutego 2017

12. Richard Paul Evans: „Szukając Noel”:

(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).
Notka wydawnicza:
autor: Richard Paul Evans, tytuł oryginału: Finding Noel,
tłumaczenie: Bartosz Gostkowski, tytuł polski: Szukając Noel,
ilość stron: 289, format: Książka papierowa,
wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
rok wydania: 2012, ISBN: 978-83-240-1684-6.

O autorze:
Moja koleżanka P. zwykła mówić o Panu Evans w dwóch zdaniach: „Człowiek piszący przyjemne, lekkie powieści zawierające wartościowe przesłanie. Sięgam po nie najczęściej wtedy, gdy mam czytelniczy zastój, pomagają mi czytać więcej”. To właśnie w jej domu podczas spotkania ze znajomymi, znalazłam bogatą kolekcję dzieł tego autora. Dużo wcześniej czytałam w sieci wiele pochlebnych opinii o jego twórczości, jednak mając dość ograniczony budżet na zakup książek, zawsze wybierałam coś innego. Miło mi, że los po raz  kolejny zaprowadził mnie do biblioteczki znajomej osoby.
Drodzy czytelnicy, „Szukając Noel”, jak pewnie łatwo się domyślić, to moja pierwsza powieść z literackiego dorobku Pana Evans. Obecnie nie mogę napisać o nim więcej niż, napisałam powyżej. Wraz z kolejnymi książkami, pożyczanymi od P., co pewien czas w recenzjach, będę dzieliła się z Wami pojawiającymi się w mojej głowie przemyśleniami.
Opis fabuły:
Gdyby tak zmierzyć rozmiar dołka emocjonalnego, w jakim nagle znalazł się Mark, główny bohater powieści, wówczas z pewnością moglibyśmy mówić o kanionie. Jedno wydarzenie sprawiło, że jako-tako poukładane życie młodego mężczyzny zaczęło stopniowo przewracać się niczym kostki domina. Zwykły przypadek, a może przeznaczenie zaprowadziło go do kawiarni, gdzie serwowano najpyszniejsze słodkości w okolicy. W późny, listopadowy wieczór, kiedy całe miasto walczyło z atakiem potężnej śnieżycy, strudzony Mark poznaje śliczną kelnerkę o imieniu Macy, która obdarowuje go chwilą rozmowy i kubkiem gorącej czekolady. Wkrótce pomaga mu wydostać się z życiowych tarapatów. Kobieta, mimo że w przeszłości też została doświadczona przez los, wszystkimi siłami daje siebie potrzebującym. Dwoje młodych ludzi z niepokojem obserwuje pojawiające się między nimi uczucie. Czy duchy smutnej przeszłości nie przeszkodzą ich rodzącej się miłości? Kim okaże się tytułowa Noel, którą oboje będą starali się odnaleźć?
Moja opinia:
To przypadkowe spotkanie opisane w książce, pokazuje, że czasami wykonanie drobnego gestu pomocy względem potrzebującego człowieka, oznacza bardzo wiele. Poświęcenie naszej uwagi, podarowanie komuś zaledwie kilku minut na rozmowę, nie wymaga od nas wiele trudu, a można tym samym wesprzeć kogoś w kłopocie, czy też cierpieniu. Zachowanie bohaterów tej historii sprawiło, że zadałam sobie pytania, czy w obecnej rzeczywistości, kiedy żyjemy w ciągłym zabieganiu, jesteśmy zajęci ogromem własnych spraw, istnieje ludzka bezinteresowność? Czy w momencie, gdy coraz częściej brakuje nam chwili dla siebie, potrafimy jeszcze myśleć o innych? Jestem pewna, że wielu z nas to potrafi. W książce napisano, że: „Anioły naprawdę czasem przebierają się za ludzi
i schodzą na ziemię
”. Wielu z Was może uzna to twierdzenie za idealistyczne. Ja odpowiem Wam, że znam ludzi, których czasem nazywam w myślach moimi aniołami. Mam w życiu szczęście.
„Szukając Noel” to romantyczna opowieść utrzymana w klimacie Świąt Bożego Narodzenia, w której autor zawarł nawiązania do wydarzeń opisanych w Piśmie Świętym. Mowa w niej nie tylko o bezinteresowności, lecz przede wszystkim o ludzkim dążeniu do poczucia bliskości i stałości. Do odnalezienia własnego miejsca na Ziemi.
Podsumowanie:
Na pewno nie jestem aniołem. Staram się być jedynie dobrym człowiekiem i nieść pomoc ludziom, którym miła jest moja obecność pośród nich. Powieść autorstwa Richarda Paula Evans, pt. „Szukając Noel”, przypomina czytelnikowi o życiowych wartościach, o których zdarza się zapominać w dzisiejszym świecie. Jest to historia, zdecydowanie pisana marzeniami, ale... Kto powiedział, że marzenia się nie spełniają?

OCENA: 8/10 (dobra)

Wykaz źródeł fotografii użytych w niniejszej publikacji:
[1] Fotografia autora:
http://www.deseretnews.com/article/700123577/Richard-Paul-Evans-feeling-some-pain-of-his-own.html
(dostęp 16.01.2017, godzina 21:37);
[2] R. P. Evans„Szukając Noel”, Instytut Wydawniczy Znak, Kraków, 2012 r.
Okładka książki:
Archiwum prywatne.


 

Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze


czwartek, 21 kwietnia 2016

8. "Finezja uczuć" - Aneta Krasińska:

Autor: Aneta Krasińska
Tytuł: Finezja uczuć
Liczba stron: 154
Format: ebook, pdf 
Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: grudzień 2014 r.
ISBN: 978-83-7900-305-1
Cena z dnia 21.04.2016 r.: 17,90 zł
(Nexto) 

W drugiej połowie 2015 r. zostałam przyjęta do utworzonej na Facebooku grupy, zrzeszającej miłośników literatury      o nazwie Czytamy bo kochamy*. Udział w jej funkcjonowaniu  pozwolił mi nie tylko na swobodną wymianę opinii o przeczytanych książkach z innymi czytelnikami, ale również umożliwił mi poznanie nowych pisarzy, o których twórczości dotychczas nie wiedziałam. To właśnie za pośrednictwem postów publikowanych na stronie grupy odnalazłam książkę Pani Anety Krasińskiej. 

Wydana w grudniu 2014 r. powieść pod tytułem "Finezja uczuć" stanowi autorski debiut pisarki. Pani Krasińska przedstawiła w niej historię o trwającym wiele lat małżeństwie, dotkniętym klątwą               w postaci rutyny codziennego dnia. Główną bohaterką jest tutaj Alicja. Kobieta w średnim wieku,  której przez długi czas, niemalże perfekcyjnie udawało się łączyć role, jakie przyjęła dla siebie od życia. Pragnąc jak najlepiej wypełniać powinności dobrze zarabiającej pracownicy, perfekcyjnej Pani domu, oddanej żony oraz kochającej matki, wyciszyła w sobie artystyczną wrażliwość i oddała zapomnieniu wszystkie wypływające z niej młodzieńcze, niespełnione aspiracje. 
Na skutek splotu wydarzeń rozpoczynającego książkę, Alicja zawiera znajomość z Mariuszem. Ten niewątpliwie atrakcyjny pod względem fizycznym mężczyzna zdecydował się podążać w życiu wyjątkową drogą wiary, celibatu i kapłaństwa. Został on obdarzony duszą wrażliwca wyczulonego na piękno sztuki malarskiej. Ta szczególna cecha czyni z niego także doskonałego mówcę. Poprzez użycie pięknych słów Mariusz nieświadomie porusza najczulszymi strunami delikatnego serca kobiety. Alicja w niedługim czasie orientuje się, że trwale powiązała z mężczyzną swoje myśli. Fakt ten wywołuje u niej poczucie winy wobec jej męża i rodziny, niesmak, wstyd oraz lęk przed ogólnym potępieniem. Kobieta decyduje się stanąć do trudnej walki o pokonanie własnych uczuć do Mariusza. Czy Alicja wygra tę walkę?

Moja opinia: 
Coraz częściej czytam powieści napisane przez twórców debiutujących lub tych ze stosunkowo niewielkim dorobkiem literackim. Przyjemnie jest dostrzegać w nich wyraźną dbałość o detale 
w treści, połączoną z dozą pewnej świeżości, czy indywidualności autora. Te dwa elementy zostały zawarte również w "Finezji uczuć"Książka została napisana ładnym, aczkolwiek nieskomplikowanym językiem, dzięki któremu tekst jest łatwy do zrozumienia, czyta się go płynnie i szybko. W dialogach występujących między postaciami postawiono na naturalność. Bohaterowie opisują swoje myśli 
i uczucia w sposób adekwatny do danej sytuacji, to znaczy, nie doszukałam się w ich zachowaniach przesady, sztuczności, ani swego rodzaju przesłodzenia, na które zdarza mi się zwracać uwagę 
u bohaterów innych powieści. 

Nim jeszcze zaczęłam czytać książkę, jej tytuł "Finezja uczuć" przywiódł mi na myśl wyłącznie pozytywne skojarzenia skupiające się wokół dwojga ludzi, łączącej ich miłości oraz wszechobecnego, "rozleniwiającego" romantyzmu. Dodatkowy fakt, że książka nie jest obszerna pod względem ilości stron, pozwolił mi sądzić, że będzie ona lekturą przyjemną i lekką. W dniu, w którym otworzyłam elektroniczną wersję książki, byłam bardzo zmęczona po całym tygodniu pracy umysłowej 
i potrzebowałam czegoś, przy czym będę mogła odpocząć i co nie będzie wymagało ode mnie dużego zaangażowania. Mimo że "Finezja uczuć" rzeczywiście obfituje w cechy charakterystyczne dla typowego, kobiecego romansu, zupełnie nie byłam  przygotowana na to, co otrzymałam od Pani Anety Krasińskiej. Autorka ta zmusiła mnie do wielu mniej lub bardziej osobistych przemyśleń na temat wiary, człowieczeństwa i samotności. Za sprawą własnych życiowych doświadczeń czułam się trochę tak, jakbym słuchała opowieści o wydarzeniach dziejących się naprawdę z ust  zaufanej mi kobiety, 
a opowieść ta raz za razem zadawała mi bolesne ciosy w głowę, niczym dłoń ściskająca ciężki kamień. Miejsce oczekiwanego relaksu zajęła najpierw irytacja i smutek, później przyszedł czas na trzeźwe wyciszenie. 

Zachęcam do odwiedzenia bloga Pani Anety Krasińskiej:
http://anetakrasinska.blogspot.com/

Ocena: 7/10 (dobra)



*Fotografia okładki książki została pobrana ze strony: 

*Grupa Czytamy bo kochamy została założona przez właścicielkę bloga: http://czytamybokochamy.blogspot.com/



Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze