Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2020

26. A to niespodzianka- „Chór zapomnianych głosów” reedycja, Remigusz Mróz:

Od lewej: okładka książki „Chór zapomnianych głosów” oraz autor Remigiusz Mróz
(fotografia źródło:https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4906966/chor-zapomnianych-glosow i https://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,21786469,remigiusz-mroz-autor-ktory-rozbil-bank.html, data i godzina dostępu: 2020-01-28, 00:30).

Notka wydawnicza: 
autor: Remigiusz Mróztytuł oryginału: Chór zapomnianych głosów,
format: Książka papierowawydawnictwo: Czwarta Strona, rok wydania2019
 ISBN: 978-83-66431-32-4

O autorze:
Remigiusz Mróz, także Ove Løgmansbø i mistrz polskiego kryminału: W 2015 r. uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, dziś to jeden z najpoczytniejszych polskich pisarzy. Za granicą reprezentowany przez wpływową agencję literacką Madeleine Milburn Literary Agency z siedzibą w Londynie. Jego książki rozchodzą się w milionach egzemplarzy. Twórca kultowej Joanny Chyłki, trylogii Parabellum i kilkudziesięciu innych. Autor w swojej twórczości porusza wiele problemów społecznych np. sprawy uchodźców, mniejszości narodowych i przemoc domową. Jest również ambasadorem kampanii przeciwko przemocy wobec kobiet „Kocham. Szanuję”.


Opis fabuły:
To kosmos. Wszystko dzieje się w kosmosie. W poprzednim wieku ogromna załoga złożona z wyselekcjonowanych specjalistów z różnych dziedzin rozpoczęła pozaziemską, międzygwiezdną misję na statku badawczym „Accipiter”. Głównym celem jest znalezienie  innego obiektu, na którym mógłby osiedlić się człowiek. Uczestnicy misji dryfują w przestrzeni kosmicznej, poddani głębokiej kriostazie. Niespodziewanie na statku dzieje się rzeź, wszyscy zostają poddani unicestwieniu. Wnętrze machiny zalewa krew, kości, wnętrzności, fekalia. Można byłoby pouczyć się anatomii. Astrochemik o skandynawskich rysach twarzy i muzułmanin, będący nawigatorem są jedynymi ocalałymi. Kto spowodował, a może co wywołało masakrę? Czy to sprawka obcego bytu? Czy to wirus? A może człowiek? To zagadka do rozwiązania. 

Moja opinia:
Nie lubię kobiet, które pachną mydłem,
ich trumny są czyste, a sumienia są zimne [...],
[...] Nie lubię mężczyzn, którzy pachną mydliną, 
uczciwiej od mydliny jest pachnieć szczyną [...],
[...] Nie lubię, nie lubię”.
(fragment piosenki „Nie lubię”, wykonawca Organek, tytuł płyty „Głupi”, 2015 r. ).

Zastanawiacie się pewnie jaki wspólny mianownik łączy muzyka Tomasza Organka, Remigiusza Mroza i książkę „Chór zapomnianych głosów”. Poza tym, że każdy z Panów jest autorem swojej książki, nie posiadłam wiedzy, aby Organek miał coś wspólnego z „Chórem zapomnianych głosów”. Skąd więc pomysł, aby dołączać fragment jego piosenki do tej recenzji? Odpowiadam- zwykłe skojarzenie. Myśląc o powieści, bardzo przypominam Organka, który w swoim dziwnym utworze, jakby od niechcenia, bardzo znudzony, marudzi o niedobrych kobietach i Panach. Potem w tym utworze następuje cisza, a po niej minuty brzmienia gitary. Drodzy Czytelnicy dzięki tej książce Remigiusza Mroza utwierdziłam się w przekonaniu, że nie lubię tematyki science fiction. Nie lubię książek science fiction, nie lubię filmów science fiction. Nie lubię „Gwiezdnych Wojen”. Nie lubię kosmosu, nie lubię kosmonautów, nie lubię statków kosmicznych, nie lubię kosmicznych stworów. Nie lubię, nie lubię. W temacie poza Ziemią moja wyobraźnia szwankuje. Nie potrafię, jak to kiedyś określił Remigiusz Mróz, w którymś „Posłowie”, wypełnić wyobraźnią ram świata przedstawionego, które stwarza autor. Nie potrafię przez to odpowiednio wciągnąć się w lekturę. „Chór zapomnianych głosów”, podobnie jak inne książki o tej tematyce, została w całości przeczytana, ale niestety „przemęczona”. Dlaczego więc w ogóle po nią sięgnęłam? Przyczyna jest prosta, pożyczyłam egzemplarz powieści od znajomego, który ją wychwalał. Zrobiłam to zupełnie w ciemno, nic o niej wcześniej nie wiedząc, nie widząc nawet okładki. Zasugeroławałam się jedynie nazwiskiem lubianego twórcy kryminałów, a tu czekała na mnie niespodzianka. Znajomy jest zatwardziałym fanem „Gwiezdnych Wojen” i tego typu spraw. Niech zabrzmi chwila ciszy. 
Nie twierdzę, że ta książka jest słaba. Nie ośmielę się jej krytykować za samą tematykę. Jest napisana w dobry, twierdzę, że w typowy dla Remigiusza Mroza sposób, który znam już z innych tytułów spod jego pióra. Występują w niej bohaterowie o zabawnym charakterze, którzy momentami mnie rozśmieszali. Zawiera także element zagadki, który dla niektórych może okazać się ciekawy. Mnie niestety „Chór zapomnianych głosów” nie zainteresował. Nie zabiorę się już za drugi tom. Polecam tę lekturę pasjonatom rzeczy kosmicznych. Brzmienie gitary.

~Arianka



OCENA5/10 (dostateczna)

                                                                                                                                                                   

sobota, 18 sierpnia 2018

18. Siedziałam na huśtawce. Huśtałam się za długo. Za mocno. O co chodzi z huśtawką?„Szamanka od umarlaków”:

Od lewej: Okładka książki „Szamanka od umarlaków” i autorka Martyna Raduchowska
(fotografia źródło: Archiwum prywatne + https://popbookownik.pl/wywiad-z-martyna-raduchowska, dostęp: 2018-08-18, godzina 10:25).
Notka wydawnicza: 
autorMartyna Raduchowskatytuł oryginałuSzamanka od umarlaków,
liczba stron351,  formatKsiążka papierowa,
wydawnictwo: Uroboros, rok wydania: 2017 (wydanie II), ISBN: 978-83-280-4523-1.

O autorce:
Martyna Raduchowska: Psycholog, kryminolog oraz psycholog śledczy. Zgłębia tajniki ludzkiego mózgu oraz profilowania zaginionych osób i nieznanych sprawców zbrodni. Jest również scenarzystką. Wredna i pyskata, wiedźma z charakteru, pełna optymizmu pesymistka, ambitny leniuch, pogodna maruda. Pisarka z zamiłowania. Autorka opowiadań i powieści: „Szamanki od umarlaków”, „Demona luster”, a także „Łez Mai”, która została wyróżniona w 2016 r. Literacką Nagrodą Kwazar za wartości naukowe w literaturze science fiction.(źródło: http://lubimyczytac.pl/autor/30464/martyna-raduchowska, dostęp: 2018-08-18, godzina 11:12 oraz informacja o autorze zamieszczona przez wydawcę w książce „Szamanka od umarlaków”).

Cytat:
s. 53: „(...) Ida ze zgrozą patrzyła, jak żywi i nieżywi wędrują ramię w ramię w dół i w górę schodów, tłoczą się na korytarzach, przenikają przez siebie(...)(...) Zmarli byli wszędzie. Dokądkolwiek by poszła, oni zawsze byli krok za nią. I przed nią. I obok niej(...)”.

Opis fabuły:
Niemagiczna córka, czarna owca ze słynnego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów. Fajtłapa, beztalencie totalne, brak jakichkolwiek zdolności nadnaturalnych. Ida ma po dziurki w nosie życia w staromodnej i bardzo konserwatywnej rodzinie magów o żelaznych zasadach. Od urodzenia czuje się dzieckiem, które przez pomyłkę ktoś podmienił w szpitalu. Nie potrafi czarować, zmieniać kształtów przedmiotów ani lewitować. Jedyną niecodzienną cechą, o której nikt nie rozmawia, jest to, że Ida od najmłodszych lat widuje duchy zmarłych osób. Dziewczyna marzy o normalnym życiu zwyczajnego, szarego śmiertelnika. Pewnego dnia w tajemnicy przed rodzicami znajduje pokój w akademiku. Zamierza ukończyć studia i poszukać normalnej pracy. Niestety za sprawą jednego z wielu niesfornych nieboszczyków, których Ida zmuszona jest pilnować, jej misternie sporządzone plany na przyszłość, zostają rozszarpane na strzępy. Główna bohaterka wpada w piekielne  tarapaty. Jej życie nigdy nie miało być zwyczajne.
Moja opinia:
Przy „Szamance od umarlaków” usiadłam sobie na huśtawce i z miną naburmuszonej nastolatki, która słyszy jak przystojny chłopak, prawi komplementy przyjaciółce, a nie jej, bujałam się to w przód, to w tył. Unosiłam się do góry, do entuzjastycznego „tak”, zaraz potem opadałam w stronę obrażonego „nie”, a pośrodku było jeszcze pełne nadziei „nie wiem”. Huśtałam się tak od początku do końca tej książki. Jakoś w połowie poczułam, że robi mi się niedobrze. Postanowiłam więc zwolnić i przyznaję, że z trudem huśtałam się dalej. Napisałabym, że to książka na poziomie dzieci z klasy od cztery do sześć, która usilnie chciałaby być lekturą dla starszej młodzieży. Autorka miała bardzo dobry zamysł odnośnie do fabuły i wiele różnych pomysłów, jednak przedstawienie ich wyszło kiepsko. Wszystko wydaje się w tej powieści bardzo okrojone, skrócone, ściśnięte. Zupełnie tak, jakby próbować upchać zbyt dużo ubrań w za małej walizce i to w dodatku nogą. Niby dzieje się mało, ale wszystko pląta się tak, że łatwo się zgubić. Odczuwam lekki niedosyt i rozczarowanie. Odnoszę wrażenie, że gdyby powieść była dużo obszerniejsza, a  tym samym wszystkie opisywane zdarzenia dużo lepiej rozwinięte, to dopiero wtedy powstałaby interesująca, mroczna historia, od której nie można byłoby się oderwać. Całość ratuje spora dawka czarnego humoru i cynizmu w postaniach, a także pomiędzy nimi. To zawsze wprowadza mnie w dobry nastrój.

- Arianka

OCENA: 5/10 (dostateczna)


wtorek, 6 grudnia 2016

2. „KRÓLEWSKIE STRASZAKI?”: Przemyślenia Arianki na temat twórczości Stephena Kinga [CZĘŚĆ PIERWSZA]:

Stephen King na przestrzeni lat.
(fotografie zostały pobrane ze strony:
http://stephenking.pl/galerie/stephen-king/, dostęp 27.11.2016, godzina 06:36).
 „Od pracownika pralni miejskiej do króla literatury grozy”

Stephen King urodził się 21 września 1947 roku w stanie Maine. Od dziecka pisał opowiadania na podstawie komiksów i filmów. Jego mama zawsze namawiała, go do tworzenia własnych tekstów. Jako prezent z okazji Bożego Narodzenia otrzymał od niej pierwszą maszynę do pisania. Po raz pierwszy wysłał swoje opowiadanie do wydawcy, kiedy miał trzynaście lat. Od tamtej pory konsekwentnie dostarczał swoje utwory wydawnictwom oraz redaktorom czasopism. Bez powodzenia. W 1970 r. ukończył studia na University of Maine w Orono, dzięki czemu uzyskał tytuł nauczyciela angielskiego. Rok później ożenił się z Tabithą Spruce, która była jego pierwszym czytelnikiem, a do dziś pozostaje uczciwym krytykiem i wierną towarzyszką życia. Start państwa King nie należał do łatwych. Małżonkowie zmagali się z poważnymi problemami finansowymi. Stephen King początkowo otrzymał posadę w pralni miejskiej, później uczył literatury w szkole średniej. Dodatkowo każdego dnia pisał opowiadania dla gazety skierowanej do mężczyzn. Mimo to, otrzymywane wynagrodzenie nie wystarczało na opłacenie nawet najpotrzebniejszych rachunków. Los młodego małżeństwa odmieniło wydanie książki „Carrie”...
Dziś Stephen King jest jednym z najwybitniejszych i najbogatszych autorów literatury grozy. Każda jego książka niemal od razu po ukazaniu się w księgarniach trafia na listy światowych bestsellerów, a wytwórnie filmowe toczą między sobą walki o prawa do ekranizacji. Pisarz wspiera Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem, sponsoruje różnorodną działalność charytatywną oraz funduje stypendia dla uczniów szkół średnich. Prywatnie jest ojcem trójki dzieci, córki Naomi oraz synów Joego i Owena, którzy zawodowo poszli  jego śladami. (powyższy fragment posta opracowałam na podstawie biografii Stephena Kinga autorstwa Magdaleny Walusiak, dostępną na stronie http://stephenking.pl/biografia/, dostęp 03.12.2016, godzina 6:00).

Książki autorstwa Stephena Kinga, które już przeczytałam.
(fotografie zostały pobrane ze strony: http://lubimyczytac.pl/autor/13997/stephen-king, dostęp 03.12.2016, godzina 05:54).










„Królewskie straszaki?”
Do tej pory przeczytałam 8 na 69 wydanych w Polsce książek z bibliografii Stephena Kinga. Zdaniem niektórych to dużo, ale dla mnie taka ilość jest kroplą w oceanie twórczości autora, którego misterium chcę badać. Na przestrzeni lat świat nadał pisarzowi zaszczytny tytuł mistrza horroru. W tej części posta chciałabym się zastanowić nad tym, czy utwory Pana Kinga, tylko i wyłącznie straszą czytelników?
Kiedy sięgamy po horrory, z reguły spodziewamy się znaleźć w nich czynniki, które przyprawią nas o gęsią skórkę, dzięki którym będziemy mieć omamy w ciemności i będziemy bali się spokojnie zasypiać. Stephen King kreuje 

w swoich książkach szalone nierzadko zakrawające o absurd straszaki, m.in. rozwarstwiający się na kawałki szeryf i zwierzęce figurki w „Desperacji” (1996), koty kurzu w Dolores Claiborne” (1992), czy też szkaradne wampiry
w
„Miasteczku Salem” (1975). Zdarzają się również bohaterowie, jak na przykład mąż tytułowej Rose Madder” (1995), którzy niepokoją samym zachowaniem. Jednak szczególnym i w moim odczuciu skutecznym narzędziem wywoływania lęku jest religia i wiara. King na potrzeby stworzenia swoich bohaterów lub sytuacji, w jakich się znajdują, bardzo często manipuluje religijnymi symbolami, biblijnymi motywami oraz postaciami. W ten sposób
z powodzeniem buduje prawdziwą atmosferę grozy. Zadaniem czytelnika jest odnaleźć w tym wszystkim granicę pomiędzy przerażaniem a własną wiedzą i rozsądkiem. Odszukać różnicę między prawdą a fikcją. To nie zawsze jest proste.
Z drugiej strony w całym fantastycznym świecie magicznych mocy i paskudnych stworów, malowanym gigantyczną wyobraźnią autora, znalazłam ogromną przestrzeń dla prawdziwych spraw.
Z pomocą swoich bohaterów Pan King poważnie opowiada czytelnikom o życiu. W swoich powieściach poświęca bardzo dużo uwagi problemom społecznym i politycznym, relacjom międzyludzkim i rodzinnym oraz przyjaźni. Pisarz bardzo dokładnie analizuje te kwestie pod kątem psychologicznym, jak również obyczajowym. Jego rozważania zmuszają mnie często do głębokiego myślenia. Przy tym pisarz przedstawia nam interesujący obraz wnętrza teraźniejszych Stanów Zjednoczonych z perspektywy małych, ubogich miejscowości.
Twórczość Stephena Kinga stanowi iście kunsztowne połączenie wielu gatunków literackich. Powieść psychologiczna, obyczajowa, sensacyjna, fantasy i science fiction. Horror jest tylko jedną z części składowych tworzących całą książkę autora, zapewniającą emocjonujące wrażenia. Jego książki nie tylko straszą, ale też poruszają i uczą. Pan King z pewnością zasługuje na miano MISTRZA, lecz dla mnie nie tylko horroru, ale... LITERATURY?

Polecam wydawnictwo:

niedziela, 26 czerwca 2016

9. Victoria Aveyard: "Czerwona Królowa" [tom 1 cyklu "Czerwona Królowa"] :

WAŻNA SPRAWA:
Dzień dobry wieczór Drodzy Czytelnicy!
ARIANKA z tej strony! 
Na wstępie bardzo gorąco chciałabym przeprosić Was, jak i siebie za tak długie przerwy pomiędzy postami pojawiającymi się na SPOTKANIU przy LITERATURZE.  Musicie wiedzieć, że w najbliższym czasie czeka mnie obrona pracy dyplomowej. Przez natłok nauki i nieustającą pogoń za dopełnieniem wszystkich niezbędnych procedur, regularne czytanie książek, podobnie jak tworzenie opinii na ich temat, stało się dla mnie trudną czynnością. Noszę w sobie jednak olbrzymią nadzieję, że mój prywatny koszmar już niedługo szczęśliwie się zakończy i będę mogła dodawać posty tak często, jakbym tego chciała. 
Jednocześnie chcę Wam powiedzieć, że każda próba napisania recenzji, zakończona publikacją (w stanie obecnym) wywołuje u mnie niemalże szaleńczą radość, wobec tego dziś ZAPRASZAM WAS DO CZYTANIA o moich wrażeniach po przeczytaniu książki "CZERWONA KRÓLOWA"  !!! 

AAA! WSZYSCY LUDZIE KLASZCZĄ W DŁONIE
... i śpiewa cała Ziemia! :)


RECENZJA
*Od lewej: autorka Victoria Aveyard,  okładka książki;
Notka wydawnicza:
autor: Victoria Aveyard, tytuł oryginału: The red queen
tłumaczenie: Adriana Sokołowska- Ostapko, tytuł: Czerwona Królowa,
liczba stron: 483, format: książka papierowa, wydawnictwo: Moondrive,
rok wydania: 2015, ISBN: 978-83-7515-332-3 (oprawa broszurowa).

O autorce:
Jak mówi sama pisarka: "Traktuję swoją pracę, jako powód, by czytać dużo książek i oglądać jeszcze więcej filmów". Victoria Aveyard będąc dzieckiem, uwielbiała spędzać czas na zabawie, wyobrażając sobie fantastyczne światy i magiczne postacie. W szkole nauczyciele zawsze zwracali jej uwagę, by przestała tworzyć powieści,
a zaczęła pisać zwyczajne wypracowania. Po latach ukończyła scenopisarstwo na Uniwersytecie Kalifornijskim. Dziś pisze głównie dla młodzieży. Dzięki książkom z cyklu "Czerwona Królowa" zyskała popularność w wielu krajach, m.in. w Polsce, gdzie pierwsza część tej serii otrzymała tytuł Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl 
w kategorii Fantastyka, fantasy*.
Opis fabuły:
Decydując się na lekturę "Czerwonej Królowej" czytelnicy przeżyją interesującą podróż do przyszłości, czasów Nowej Ery, podczas której poznają wizję nowej rzeczywistości, gdzie istnieją czary.
Czytelnicy znajdą się w monarchistycznym kraju Norta, od kilku stuleci pogrążonego w wojnie z sąsiednim państwem Lakeland. W kraju tym ma miejsce odwieczna segregacja ludności ze względu na kolor krwi. Społeczeństwo dzieli się tu na Srebrnych i Czerwonych. Srebrni dysponują nadprzyrodzonymi zdolnościami. Ich przedstawiciele to arystokraci oraz osoby posiadające w Norcie najwyższą władzę. Czerwoni są w ich rękach jak szmaciane lalki. Przymusowo wcielani do srebrnej armii, aby walczyć w obronie własnych wrogów. Czerwoni — to znaczy słabi, głodni, żyjący w ciągłym strachu przed śmiercią.

Od dłuższego czasu na terenie Norty mają miejsce ataki przeciwko Srebrnym, zainicjowane przez tajne ugrupowanie wojowników zwane Szkarłatną Gwardią,  mające na celu wyzwolenie nękanego ludu.
Siedemnastoletnia Mare Barrow będzie towarzyszką czytelniczej przygody. Główna bohaterka powieści jest córką Czerwonych. Gdy za rok osiągnie pełnoletność, wtedy stanie się również żołnierzem srebrnych wojsk. Mare pragnie uczynić wszystko, by do tego nie dopuścić. Pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach dziewczyna zostaje członkiem królewskiej rodziny. Czy Srebrne Królestwo powinno czuć się zagrożone?

Moja opinia:
Wybierając do przeczytania powieść, której zostało nadane zaszczytne miano Książki Roku, z maksymalnym zaangażowaniem poszukiwałam w niej źródeł tak pozytywnego odbioru ze strony wielu innych czytelników. Wierzyłam w to, że autorka książki zaskoczy mnie nowymi, a przede wszystkim indywidualnymi pomysłami na ukazanie świata wyobrażonego i funkcjonujących w nim postaci.
WADY: Osoby, które tak jak ja poznały wcześniej i dobrze pamiętają losy bohaterów opisane przez inne autorki
w trzech przedstawionych na zdjęciach poniżej trylogiach fantasy, będą miały okazje czytać o nich jeszcze raz
w powieści "Czerwona Królowa". Przeważająca część rewelacyjnie zapowiadającej się i wywołującej u mnie niepohamowany apetyt historii, niemal od razu okazała się jedynie doskonale uformowanym zlepkiem treści pochodzących z kultowych książek, a ich bohaterowie otrzymali drugie życie za sprawą pomysłu na Czerwonych
i Srebrnych. 
*Od lewej autorki i okładki książek: Suzanne Collins "Igrzyska Śmierci"(okładki na dole), 
Lauren Oliver "Delirium"(okładki w środku) oraz Amanda Hocking "Trylle" (okładki na górze);
ZALETY: Mimo że książka zawiera bardzo znaczącą wadę, nie mogę napisać, że jej treść zupełnie mnie zawiodła. "Czerwona Królowa" w moim odczuciu jest świetnie napisana pod względem technicznym. Opowieść ta wymaga od czytelników dużego skupienia, zapamiętywania, jak również nakłania do wielu przemyśleń. Mnogość detali ujętych w opisach pierwszoplanowych postaci sprawia, że namalowanie ich portretu we własnym umyśle staje się dla czytelnika dużo prostsze, czego następstwem może być mocne przywiązanie się do ulubionych bohaterów,
a nawet tęsknota za ich realnością. Na mnie tylko jedna postać wywarła olbrzymie wrażenie, ale to dzięki niej,  całą książkę trudno jest mi wymazać z pamięci.

"Czerwona Królowa" stanowi idealną propozycję dla czytelników łatwowiernych, podatnych na manipulacje i być może samotnych, których czujność łatwo może zostać uśpiona. Istnieją dwie możliwości. Jeśli jesteś osobą przede wszystkim podejrzliwą i pewną siebie, autorka niczym Cię w swojej książce nie zaskoczy. Jeżeli zaś czujecie się osamotnieni, smutni, a w lekturze książki szukacie oderwania od rzeczywistości i czegoś na poprawę  nastroju, Victoria Aveyard spełni każde wasze pragnienie i zapewni niezapomniane emocje. Bolesne, ale niestety prawdziwe.

Pamiętajcie... "Tutaj każdy może zdradzić każdego".

Czytelniku jeżeli nadal tu jesteś, Arianka chce powiedzieć Ci jeszcze jedno... 
Wytrzymasz?
Przyznam szczerze, że autorka pokazała mi jak łatwo jest oszukać drugiego człowieka. Kiedy po raz pierwszy podczas czytania "Czerwonej Królowej" wyczułam w niej bardzo silną inspirację "Igrzyskami Śmierci" Suzanne Collins, wtedy moja pierś wypięła się dumnie i uznałam , że o tej książce wiem już wszystko. To mnie zgubiło.

Podsumowanie:
Victoria Aveyard wykreowała w swojej książce rzeczywistość, która z pewnością zadowoli i pobudzi do działania fantazję niejednego marzyciela. Ja odnalazłam w "Czerwonej Królowej" znacznie więcej wartości niż tylko barwny świat m.in. nadludzko pięknych królewien i książąt, zachwycających swoimi magicznymi mocami. Pisarka umiejscowiła wszystkie wydarzenia w przyszłości, czyli w czasie, który powinien dopiero nastąpić, jednak gdy coraz bardziej zagłębiałam się w treść, wówczas mocniej i mocniej dręczyła mnie smutna myśl, że przecież to wszystko zdarzyło się naprawdę w historii świata, a co więcej trwa nadal. Wojny, polityczna walka, zło i niesprawiedliwość zamknięte w zaklętym kręgu biedy i śmierci, gdzie najważniejszymi wartościami są siła i potęga. Czytelniku, czy dla Ciebie to również jest znajome?

OCENA: 8/10 (bardzo dobra)

Źródła treści i fotografii użytych w poście:
* Informacje o autorce: V. Aveyard "Czerwona Królowa" oraz http://lubimyczytac.pl/autor/104005/victoria-aveyard;
* Okładka książki "Czerwona Królowa": Zdjęcie prywatne;
Okładki książek:
-Trylogia "Trylle": Zdjęcie prywatne;
-Trylogia "Delirium": Zdjęcie prywatne;
-Trylogia "Igrzyska Śmierci": Zdjęcie prywatne;
* Fotografie autorów:
-Victoria Aveyard: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/42/8e/25/428e2538209582230ae24e86bba40973.jpg;
-Suzanne Collins: http://igrzyskasmierci.wikia.com/wiki/Suzanne_Collins;
-Lauren Oliver: http://www.thestar.com.my/lifestyle/books/news/2014/04/01/lauren-oliver-writes-from-experience-and-imagination/;
- Amanda Hocking: http://www.nytimes.com/2013/06/20/business/media/self-publishing-star-amanda-hocking-sells-next-series-to-st-martins.html?_r=0.



 

Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze