Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2020

31. Rzeczywiście fajna ta Zocha. Autor Jacek Galiński i komedia kryminalna #AjaznamPanazInstagrama. Seria o Zofii Wilkońskiej, tom 1 i 2.


* źródło: Archiwum prywatne 

Pewnego razu na wyświetlaczu mojej komórki, pojawiło się powiadomienie z profilu bloga na Instagramie - 💓@jacekgalinski lubi Twoje zdjęcie. Właśnie tak dowiedziałam się o istnieniu nowego autora w polskich księgarniach. Człowieka posiadającego wykształcenie do pisania scenariuszy i skromnego twórcy orynalnej serii książkowej o starszej Pani Zofii. Pan Jacek Galiński pisze własnym sposobem o tym wszystkim, o czym nie piszą wszyscy inni. Humorystycznie.

*Kim jest ta starsza Pani Zofia?

Jaka Pani Zofia? Jaka Pani Zofia pytam?!
To najprawdziwsza Zocha! Zocha Łobuz Wilkońska.

Kiedy czytałam o Zośce i jej wózeczku, przypomniała mi się piosenka 
z wieczorynki o listonoszu, którą emitowano gdy miałam kilka lat.
Zaczynała się tak „Pat i kot, kot i Pat, Pat i kot przyjaciele od lat. 
Z torbą pełną listów, ledwie świt zabłyśnie, 
swym pocztowym wozem rusza w świat”.  

Cwana i nieustraszona emerytka z zepsutym biodrem, dziarsko przemierza ulice Warszawy, zawsze ciągnąc ze sobą ukochany, zdezelowany wózeczek zakupowy. Ciągle spotyka na swojej drodze niebezpiecznych zbirów i przez to wiecznie wpada w poważne tarapaty. Spokojna głowa. Żaden bandyta nie zdoła zabić Zochy. Byleby tylko miała coś dobrego do jedzenia, to ona pierwsza rozwali człowieka swoim gadaniem. Zocha robi różne rzeczy. Całkiem typowe dla kobiety w jej wieku. Ogląda pornosy z porywaczami, tańczy w klubie z golasami, znajduje trupy, podpala śmietniki. A to wszystko z powodu jednej tylko kamienicy...

Ja się zastanawiam, co się zdarzy,
kiedy ten wózeczek całkiem się rozkraczy?

*Co o tym wszystkim myślę?

Komedia kryminalna to dla mnie coś nowego. Autor też nowy.

Mój umysł do granic naszpikowany opowieściami o morderstwach, pobiciach, katowaniu ciężarnych, mafiozach, zwłokach, krwi, robalach, gwałtach, narkotykach, pedofilach i innych nikczemnościach, chętnie przyjął szansę na krótki odpoczynek. Najpierw postawiłam przed sobą kubek ciepłej kawy z mlekiem i cukrem, a potem wykopałam z szuflady bardzo dobrze ukrytą przed światem sztukę batonika Kinder Country z cukrem i garść cukierków Likworków o smaku żubrówki, żurawinówki i pigwówki. Też z cukrem. Tak doskonale zaopatrzona w środki pobudzające, alkohol i białą śmierć, zabrałam się za Zochę. Na początku istniała pewna obawa, że obiecywane żarty okażą się nieśmieszne... 

Nie potrafię traktować tych dwóch części serii jako osobnych książek. Są krótkie i bardzo do siebie podobne. Przyzwyczajona do radzenia sobie z klocami Stephena Kinga, czy polskiego Remigiusza Mroza, skończyłam te tomiki tak szybko, jak je zaczęłam. Lektura „Kółko się pani urwało” mniej mnie bawiła. Przypominała pierwszą rozmowę dwójki nieśmiałych nieznajomych dwudziestego pierwszego wieku, która ogranicza się do słów „Fajnie, fajnie. Rozumiem. Miło, miło. Oki”. Podczas takiej rozmowy niby jest się zainteresowanym, ale nudzimy się, jakoś nic się nie klei i najchętniej byśmy uciekli. Potraktowałam tę książkę jako wstęp do czegoś lepszego. „Komórki się pani pomyliły” czytałam, śmiejąc się co chwilę. Z Zochy, z jej rozmów z oprychami, z sytuacji. Przypuszczam, że z perspektywy moich domowników wyglądałam jak kompletnie zaburzona psychicznie. Czułam się zmuszona czytać im niektóre fragmenty na głos, żeby cieszyli się tak samo jak ja. Mama się śmiała. Polubiłam tę Zochę. 

Pewnego lata moje znajome postanowiły zabrać swoją 
prawdziwie stuletnią babcię na nasze wspólne wakacje.  W tamtym  czasie
z sympatią wszystkie żartowałyśmy z babci, że ona niby tak niewiele kuma,
ale na pewno ukrywa przed nami pod łóżkiem jakiś plan zniszczenia świata. 
Ostatniego dnia naszego urlopu wnuczka zapytała babcię
- Jak minęły te dwa tygodnie? 
- Po wierzchu to bardzo dobrze. W głębokości to nie bardzo 
- odpowiedziała babcia. - Czas iść do domku. 

Drodzy Czytelnicy zdanie stuletniej babci moich znajomych idealnie opisuje historię Zochy Wilkońskiej. Po wierzchu przypomina trochę pełne dowcipu kabaretowe skecze, trochę głupkowatego Jasia Fasolę. Wszystko po to, żeby nas rozweselić. W głębokości jednak jest to smutna opowieść, nad którą warto się zastanowić. Opisuje starego człowieka pozostawionego bez opieki. Zocha przemierza ulice, wspominając Warszawę ze swojej młodości. Zapomina, gubi się. Wszędzie szuka jedzenia, którego ciągle brakuje jej w lodówce. A zadziera z przestępcami, by móc ciągle wracać do swojego domku...

~Arianka

OCENA: 7/10 (DOBRA)

Notka wydawnicza: 
autor: Jacek Galiński, 
tytuł oryginału: Kółko się się pani urwało,
Komórki się pani pomyliły,
format: Ebook, 
wydawnictwo: W.A.B,
rok wydania: 2019,
ISBN: 978-83-280-6862-9,
978-83-280-7375-3.

poniedziałek, 11 lutego 2019

21. Zły sen o Warszawie z Panem Luksusowym czyli „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka:

Od lewej: Okładka książki „Ślepnąc od świateł” i autor Jakub Żulczyk
(fotografia źródło: https://www.swiatksiazki.pl/slepnac-od-swiatel-wydanie-serialowe-6441633-ksiazka.html +
http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/jakub-zulczyk-w-poznaniu-spotkanie-z-pisarzem-w-ksiegarni,3
288097,art,t,id,tm.html, dostęp: 2019-02-06, godzina 10:45).

Notka wydawnicza:
 
autor: Jakub Żulczyk, tytuł oryginału: Ślepnąc od świateł,
liczba stron: 519,  format: Książka papierowa,
wydawnictwo: Świat Książki, rok wydania: 2018 (wydanie serialowe), 
ISBN
: 978-83-813-9173-3.


O autorze:
Jakub Żulczyk: dziennikarz, scenarzysta oraz pisarz. Jego publikacje pojawiały się, m.in. w „Dzienniku”, „Polityce”, „Elle” i „Playboyu”. Jest współtwórcą scenariusza do popularnego serialu „Belfer”. Napisał książki, takie jak: „Wzgórze Psów”, „Instytut”, „Radio Armageddon”. Jego powieść, pt. „Ślepnąc od Świateł”, wydana po raz pierwszy w 2014 r., otrzymała nominację do nagrody Paszport Polityki w kategorii literatura (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jakub_%C5%BBulczyk, dostęp: 2019-02-09, godzina  14:15).

Cytat:
s. 434-435: „(...)dopiero teraz to do mnie dociera. Fakt, że ludzie, których znam z nocy, naprawdę mają w ciągu dnia swoje inne, dzienne życie. Życie, w którym nie istnieję, z którego jestem wyparty, w którym nie pojawiam się nawet w myślach. Ci ludzie funkcjonują w schizofreniach, w rozdwojeniach, a ja jestem postacią, która zaludnia
u nich tę przestrzeń delirium. Jestem bohaterem z ich snu. Być może w swoich dziennych, jasnych życiach są uczciwi normalni i porządni. Być może są w nich mądrymi i dobrymi ludźmi. Być może nawet Ci najporządniejsi ludzie muszą czasami śnić, że są źli, napędzani instynktem, rozpadający się na małe i brudne kawałki, i ja obsługuję im ten sen, jestem jego producentem wykonawczym(...)
”.
s. 65: „(...)Od jutra z powrotem wsiadam do samochodu, cały na biało(...)”.

Opis fabuły:
Stolica nocą. Skąpana w oślepiającym świetle reflektorów. Zalewana dźwiękiem dudniącym z głośników. Ogłuszający, elektroniczny bełkot, zamieniający mózg w sieczkę. Stolica upojona wykwintnym alkoholem. Roznegliżowane ciała wiją się w tańcu niczym węże. Niekończąca się impreza nabiera rozpędu. Ekskluzywne lokale i kluby go-go przepełniają tłumy, bogacze obijają się o siebie. Celebryci, artyści, prawnicy, biznesmeni. Polska elita się bawi.  To życie za zamkniętymi drzwiami, do którego szary człowiek nie ma biletu wstępu. Tu nie ma miejsca na uczucia i człowieczeństwo. Tutaj tylko pieprzenie, interesy i pranie brudnego szmalu. Stolica nocą to rzeczywistość zdeformowana. To świat zapomnienia. W nim niosą pomoc zbawiciele. Dostawcy śnieżnej fety. Źli ludzie-duchy, niewidzialni, rozpływający się w powietrzu. Postacie ze snu. Wśród nich najlepszy z najlepszych. Pan Luksusowy, piękny i elegancki jak z żurnala. Strażnik porządku,  zabawny obrońca moralności, wymierzający sprawiedliwość. Luksusowy zabierze was na nocną wycieczkę po Warszawie. 

Moja opinia:
Książka „Ślepnąc od świateł” ma dla mnie zapach smacznego wina, a zarazem cuchnie najpodlejszym na świecie trunkiem. Wyczuwam też unoszącą się woń najdroższych cygar, a jednocześnie podłą, papierosa, skręconego naprędce. To powieść niesłychanie inteligentna, bogata w sprzeczności, pobudzająca umysł i artystycznie. Niebanalna, niespotykana, unikatowa. Zdecydowanie nie należy do tekstów prostych, gładkich oraz przyjemnych. Jest za to mocna, dobitna, wulgarna. Bardzo smutna, a chwilami wręcz unieszczęśliwiająca. Wymaga odpowiedniego podejścia. Oswojenia jak niebezpieczne zwierze. Skupienia, opanowania psychicznego, utrzymania nerwów na wodzy. Zaangażowania, poświęcenia jej czasu, analizowania.
Główny bohater to przystojniak, o którym marzy każda bułkowata Miss Pomarańczy z Węgorzewa, zawsze, gdy zasypia wieczorami przy nocnej lampce. Wymyślony na modłę tego słynnego Grey'a o tyle, że do granic ugrzeczniony. Przestępca, ale elegancki dżentelmen w płaszczu z metką Lanvin. Morderca, ale szlachetny. Rozstrojony emocjonalnie. Bez ustanku roztacza fatalistyczne wizje o ludziach i o życiu. Niepokoi, przybija, pociąga za sobą na dno. 

Ta książka porusza. Uzależnia jak substancje, o których rozprawia autor. Wchodzi pod skórę, wpija się w mięśnie. Rozprzestrzenia się po całym organizmie poprzez krwiobieg niczym ciężka choroba. Jest z człowiekiem, kiedy ten się budzi, kiedy kładzie się spać. W pracy, na spotkaniu ze znajomym przy kawie. Człowiek zaczyna uczyć się jej na pamięć. Jest najlepsza, najważniejsza i nie ma niczego poza nią. Jakub Żulczyk sprawił, że po tej lekturze czuję się jak stłamszona materia, jak głupia dziewczynka, którą zafascynowało coś zakazanego. 

Arianka.

OCENA: 10/10 (celująca)

Książka dostępna również jako ebook oraz audiobook. 

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

14. Autorka sławnej powieści „Dziewczyna z pociągu” powróciła z nowym thrillerem. Czy „Zapisane w wodzie” dorównuje debiutowi Pauli Hawkins?

Paula Hawkins w sesji zdjęciowej dla The Hollywood Reporter[1]
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).
Notka wydawnicza:
autor: Paula Hawkins, tytuł oryginału: Into the water,
tłumaczenie: Jan Kraśko, tytuł polski: Zapisane w wodzie, 
liczba stron: 364, format: Książka papierowa, wydawnictwo: Świat Książki,
rok wydania: 2017, ISBN: 978-83-8031-708-6.

O autorce:
„Pierwsze zdanie w mojej książce, to niekoniecznie pierwsze zdanie, które napisałam. Często wszystko zmieniam. Zdarza mi się napisać pięćdziesiąt tysięcy słów, zupełnie bezsensu” - przyznaje z rozbawieniem Paula Hawkins podczas wywiadu dla programu „Dzień dobry TVN” z reporterką Anną Senkara.
Urodziła się w Południowej Afryce, jako siedemnastolatka na stałe zamieszkała w Londynie. Nim podjęła się pisania powieści, pracowała dla brytyjskiego dziennika „The Times” w dziale biznesu. Wiele lat niepowodzeń na ścieżce autorskiej wpędziło ją w poważne finansowe tarapaty. Wydanie „Dziewczyny z pociągu” w styczniu 2015 roku stanowiło w tej sytuacji ostatnie koło ratunkowe. Książka, jak i film, który powstał do niej półtora roku później, przyniosły kobiecie ogólnoświatowy rozgłos. Napisanie drugiej powieści „Zapisane w wodzie” wiązało się więc z ogromną presją czasu i oczekiwań ze strony fanów. Jak mówi sama Paula Hawkins: „Strasznie stresuje mnie, to co inni ludzie myślą o mojej pracy. Co, gdyby ktoś powiedział, ta książka jest okropna?”. Czy nowy thriller powtórzy wielki sukces „Dziewczyny z pociągu”?
Opis fabuły:
Beckford, cholernie porąbane miasto z dziwnymi ludźmi i jeszcze dziwniejszą historią. Jakby na uboczu, oddalone o godziny drogi od cywilizacji. Gdziekolwiek tu pójdziesz, zawsze trafisz na wodę. Najbardziej interesujące wydaje się zakole rzeki, nazwane przez tutejszych mieszkańców Topieliskiem. Miejsce niewiarygodnie urokliwe, lecz także bardzo niebezpieczne. Mówi się, że dawniej topiono tutaj kobiety oskarżane o używanie czarnej magii. Lodowata woda, ciemna i lśniąca skrywa pod powierzchnią mroczne sekrety. Wielka szara skała, góruje nad nią niczym wyzwanie. Przyciąga nieszczęśnice, kobiety pechowe, zrozpaczone i zagubione (niewygodne).
Latem 2015 roku z Topieliska zostaje wyłowiona martwa Danielle Abbott. Krnąbrna pisarka, utalentowana fotografka, prowokująca piękność. Znienawidzona przez większość miejscowych za wywlekanie na wierzch brudów, o których wszyscy woleliby zapomnieć. Julia Abbott, osoba pozostająca z Danielle w śmiertelnym konflikcie, od wielu lat nie miała kontaktu ze swoją starszą siostrą. Pewnego dnia powraca do znienawidzonego Beckford, by odkryć tajemnicę jej nagłej śmierci. Dwa miesiące wcześniej młodziutka córka Whittaker'ów popełnia w Topielisku samobójstwo. Czy ma to związek ze śmiercią artystki? Czy w obydwie sprawy uwikłane są duchy torturowanych w przeszłości kobiet?
Hawkins Paula, „Zapisane w wodzie”, Świat Książki, Warszawa, 2017 r.
(źródło: Archiwum prywatne).


Moja opinia:
Zacznę od tego, że najbardziej cenię u Pani Hawkins podejście do bohaterów tworzących jej historie. W przypadku tej, jak również poprzedniej powieści, miałam wspaniałą okazję do poznania ich od każdej możliwej strony. Paula Hawkins skupia się na dokładnym opisywaniu wyglądu, cech charakteru oraz zachowania danej postaci. Takie mocne oddziaływanie na wyobraźnię i możliwość dogłębnego zrozumienia tego, co kieruje bohaterami, sprawia, że niezależnie od tego, co prezentuje cała książka, dość dobrze zapada ona w pamięć.
Od dnia, kiedy opublikowałam na blogu recenzję ekranizacji „Dziewczyny z pociągu” niecierpliwie, czekałam na pojawienie się w polskich księgarniach kolejnej powieści autorki. Gdy wreszcie wzięłam ją do rąk, pozwoliłam sobie na chwilę zachwytu nad samą okładką. Wydała mi się bardzo estetyczna i tajemnicza. Była ogromną zachętą do czytania niczym świetna opinia z ust zaufanej osoby. Książka „Zapisane w wodzie” zapowiadała się bardzo dobrze. Spędzanie z nią czasu sprawiało mi na początku dużą frajdę. Postanowiłam wcielić się w rolę detektywa, kreśliłam więc skrupulatne notatki, zaciekle kalkulowałam, poszukując odpowiedzi, na co rusz stawiane pytania. Wymagało to sporego skupienia, ponieważ występująca w powieści duża ilość narratorów i ich bardzo różne punkty widzenia, wywoływały ogromny zamęt.
Później jednak coś poszło nie tak. Nim dotarłam do zakończenia książki, udało mi się rozwikłać wszelkie niewiadome. Wtedy miejsce wcześniejszej ekscytacji zajęły nuda i lekkie rozczarowanie. Zaczęłam czuć się przy tej książce podobnie jak na nieudanym pokazie balonów, w którym kiedyś uczestniczyłam. Oczekiwałam wówczas mocy atrakcji, np. nauki robienia balonowych rzeźb, puszczania setek różnobarwnych balonów w niebo, czy wygłupów z helem. Tymczasem zostałam uraczona widokiem jednego dużego balonu, który nawet nie chciał wzbić się do góry, bo warunki pogodowe były niesprzyjające.  To samo mogę napisać o „Zapisanych w wodzie”. Po intrygującej fabule, zawierającej w sobie elementy niepokojącej, gotyckiej historii o autentycznych wydarzeniach sprzed setek lat, spodziewałam się czegoś lepszego. Obiecywane na okładce książki magia i fajerwerki, okazały się w rzeczywistości małym niewypałem.
Podsumowanie:
Jak mówi stare przysłowie „Nie oceniaj książki po okładce”. Chciałabym jeszcze dodać do niego zdanie „Nie oceniaj książki po jej autorze”. Mimo że z perspektywy czasu muszę przyznać, że „Dziewczyna z pociągu” także nie należała do specjalnie porywających lektur, to jednak dotknęła  pewnych osobistych sfer i mojej wrażliwości. Byłam nią po ludzku poruszona. Skusiłam się więc na zakup drugiej powieści Pauli Hawkins, myśląc, że zrobi na mnie, nie tyle takie samo wrażenie, ale, przynajmniej porównywalnie pozytywne. „Zapisane w wodzie” to nie jest moja zła propozycja dla Was. Jednakże powinniście wiedzieć, że księgarnie dysponują już szerokim wachlarzem tak samo dobrych i jeszcze lepszych thrillerów. Nie zniechęcam nikogo, przekonajcie się sami.
— Arianka

OCENA: 6/10 (dostatecznie dobra)


 Wykaz źródeł fotografii użytych w niniejszej publikacji:
 [1]Fotografia autora:
http://www.hollywoodreporter.com/features/emily-blunt-girl-train-author-933239
(dostęp dn. 21.08.2017 r., godzina 16:44);
[2] Hawkins Paula, „Zapisane w wodzie”, Świat Książki, Warszawa, 2017 r.
Okładka książki:
Archiwum prywatne

Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze