Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kindle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kindle. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2020

28. #AjaznamPanazInstagrama, autor Przemysław Żarski i jego debiutancka powieść „Umwelt”:

Okładka książki „Umwelt”, fotografia, źródło: Archiwum prywatne;
Fotografia fragmentu obrazu „Sąd Ostatetyczny”,
autor: Hans Memling, źródło: 
efekty-uboczne.pl/sztuka/sad-ostateczny-hansa-memlinga-nieoczekiwane-spotkanie-na-placu-zabaw/,
data i godzina dostępu: 2020-03-08, 8:40;

Autor: Przemysław Żarski ,  fotografia, źródło: http://twojezaglebie.pl/przemyslaw-zarski-powraca-z-nowa-ksiazka/, data i godzina dostępu: 2020-03-08, 8:45;
Profil na Instagramie autora: @przemyslawzarski, zrzut z ekranu telefonu, źródło: Archiwum prywatne.

Notka wydawnicza:
 
autorPrzemysław Żarskitytuł oryginałuUmwelt,
formatE-bookwydawnictwo: Akurat, rok wydania2018 (Wydanie I),
 ISBN978-83-287-0814-3.

O autorze:
Instagram: @przemyslawzarski 
Przemysław Żarski: pochodzi z Sosnowca na Górnym Śląsku, miejscowości położonej bardzo blisko tej, w której mieszkam ja. Dziennikarz oraz specjalista do spraw marketingu. Pracuje w biurze prasowym w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego w Katowicach. Prywatnie mąż i ojciec. Najlepiej wypoczywa z rodziną oraz dobrą książką w ręku. Miłośnik gór i koszykówki. Thriller „Umwelt”, którego dotyczy dzisiejszy post, to jego pierwsza książka. W połowie lutego 2020 r. ukazała się kolejna powieść autora, pod tytułem, „Ślad”.

 Opis fabuły:
Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem, kto we Mnie wierzy, nie umrze na wieki”. Czy ktoś z Was zauważył kiedykolwiek, że szatan na obrazie „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga ma namalowane motyle skrzydła?
W krótkim odstępie czasu na terenie Sosnowca dochodzi do dwóch zabójstw. Ofiarami są młoda kobieta, anglistka oraz lekarz psychiatra z żoną. Zostaje osierocone dziecko. Miejscowa komenda policji ma pełne ręce roboty. Czy zbrodnie  mają ze sobą powiązanie? Komisarz Berger tropi zagadkowego sprawcę. Przy zwłokach odnaleziono tak samo martwe motyle. Osobliwe przypieczętowanie morderczego czynu. Autograf od szaleńca. Motyle to symbole. Mroczne koszmary. Klucze do rozwiązania. „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Czy Tomasz ocali siebie od obłędu?
Moja opinia:
„Umwelt” to z jednej strony powieść mocna, w której dominują bohaterowie płci męskiej, krwawa, momentami brutalna, z drugiej pełna od lirycznych i ładnych opisów, zupełnie jak te, które odnajduję w książkach z literatury kobiecej. Zastosowanie tego kontrastu w treści zarówno podobało mi się, jak i trochę mnie śmieszyło. Podaję jeden z ulubionych fragmentów, odnaleziony na początku książki: „Kłęby chmur sunęły po niebie. Horyzont przypominał barwą francuski przekładaniec, jasne smugi na spodzie przechodziły w złocisty karmel oblany nad linią drzew orzechową polewą nocy”. Przerwa na twórczy deser pomiędzy czytaniem o zwłokach.
Zaburzenia psychiczne są tematem interesującym i niezmiennie od co najmniej kilku lat, na czasie. Wielu autorów książek namiętnie wykorzystuje go w fabule, aby przyciągnąć uwagę odbiorcy. Bardzo go lubię. W połączeniu 
z kryminalnym śledztwem dotyczącym tajemniczego sprawcy dostałam coś zachęcającego. Dodatkowo autor użył w swoim tekście elementu religijnego. Dla mnie to nie pierwszej świeżości, ale skuteczny zabieg, który ma na celu spotęgowanie istniejącego już u czytelnika napięcia. Fajne, lecz książek w tym stylu na pęczki. „Umwelt” na początku, wymagała ode mnie sporej koncentracji. To książka nienadająca się do czytania naprędce, między zajęciem jednym a drugim, albo późno wieczorem na śpiocha. Trzeba było mi się nagłowić, bym odnalazła się jakoś we wprawnie sporządzonej przez autora mieszaninie wątków i bohaterów. 
Powieść przez większą część wywoływała u mnie ekscytację. Lektura sprawiała mi dużą przyjemność. Nie mogłam się od niej oderwać, chcąc jak najszybciej uzyskać odpowiedzi na namnażające się pytania. Jednak muszę przyznać, że mniej więcej w trzech czwartych tekstu coś zaczęło iść autorowi nie tak. Odnoszę wrażenie, że od tego momentu w zbyt krótkich odstępach, zbyt dużo kart zostało odkrytych, zamiast dziać się stopniowo aż do samego zakończenia. Przez to opadła ta bardzo dobrze stworzona, gęsta mgła tajemniczości. Gdyby dopiero przy końcówce książki nastąpiła pewna „eksplozja” wydarzeń, wtedy mój ostateczny odbiór książki byłby pozytywniejszy. Bardzo żałuję, ponieważ wiele spodziewałam się po tej lekturze, jak i dużo oczekiwałam od zakończenia. Niestety 
w miejscu ekscytacji i napięcia musiałam powalczyć z narastającym znużeniem i stało się tak, że z przymusu przewijałam karty czytnika, aby nie pozostawiać książki nieprzeczytanej. Od zakończenia nie otrzymałam zupełnie nic. Dla mnie zostało stworzone zbyt jednostajnie, z wykorzystaniem za niskiej temperatury. Czytnik wyłączyłam wreszcie na chłodno, z towarzyszącym uczuciem ulgi, a bardzo chciałam wewnętrznego rozdarcia. Ta książka jest dobra, ale czytałam już o wiele lepsze. 

~Arianka



OCENA: 6/10 (dostatecznie dobra)

Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze


niedziela, 19 stycznia 2020

25. #AjaznamPanazInstagrama, autor Dawid Waszak i cykl: „Jarocin”:

Okładka książki „Czerwień Obłędu”, fotografia, źródło: Archiwum prywatne;
Okładka książki „Mroczny układ”, fotografia, źródło: Archiwum prywatne;
Profil na Instagramie autora: @dawid_waszak, zrzut z ekranu telefonu, źródło: Archiwum prywatne;
Autor Dawid Waszak, fotografia, źródło: https://lubimyczytac.pl/autor/89927/dawid-waszak, data i godzina dostępu:
2020-01-12, 17:35.o

Notka wydawnicza:
 
autor: Dawid Waszaktytuł oryginału: Czerwień obłędu oraz Mroczny układ,
format: E-bookwydawnictwo: Novae Res, rok wydania2015 oraz 2018,
 ISBN: 978-83-7962-786-4 oraz 978-83-8083-895-6.

O autorze:
Instagram: @dawid_waszak 
Dawid Waszak: trzydziestoletni autor książek z gatunku horror, thriller, sensacja i kryminał. Zadebiutował w 2013 roku tytułem „Narodziny zła”. Jest również twórcą cyklu „Jarocin”, który wziął swoją nazwę od miasta, w którym autor mieszka od zawsze. W jego skład wchodzą powieści, o których jest mowa w dzisiejszym poście, to znaczy „Czerwień obłędu” oraz „Mroczny układ”. Jak autor sam pisze o sobie, na stronie Facebooka jest fanem muzyki rockowej i alternatywnej. O twórczości Pana Waszaka dowiedziałam się w ubiegłym roku, śledząc posty na Instagramie. 

Opis fabuły:
Pierwszą w kolejności jest powieść „Czerwień obłędu”. Dorian to tutaj główny bohater. Wyjątkowy nudziarz. Trochę przygłup. Pan prowadzę przyziemne życie. Głowa domowi, więzień kredytowi. Mąż żonie, ojciec synowi. Pracownik szefowi i tak dalej. Pan robię wszystko cacy. Jedynie to niespełniony w roli pisarza. Wystukuje jakieś wypociny w komputerze. Pewnego dnia ni z tego, ni z owego coś mocno miesza mu się we łbie. Zaczynają dziać się zagadkowe historie. Która z nich jest prawdą, a która tylko snem? Ej! Zaśpiewajmy refren disco polo „Hej dziewczyno w czerwonej sukience, gdy Ciebie widzę, chcę Cię więcej [...]” i niech wszystkie łapy klaszczą.
Dalej jest „Mroczy układ”. Wydawać by się mogło, że to zupełnie inna opowieść. Kacper Zborowski noszący znamię chłopca z bidula, po wielu latach powrócił do Jarocina, aby rozpocząć nowy rozdział na starych śmieciach. Siedząc i jedząc w knajpie, przygruchał  sobie dziunię, która nawet imię dostała dziuniowate. Ta relacja nie trwa, jednak długo, ponieważ facet odnajduje jej trupa. Wszędzie dużo krwi i nagle staje się oskarżonym o kilkukrotne morderstwo. Oskarżenie daje początek tajemniczej, niepokojącej historii, w której roi się od ciemnych zakamarków i ślepych uliczek. Chłopiec z bidula prowadzi swoje, prywatne śledztwo. 
Wydawać by się mogło... że to zupełnie inna opowieść.


Moja opinia:
Więcej niż dziesięć lat temu, kiedy byłam nastolatką, na długo przed tym, nim wpadł mi do głowy pomysł 
o założeniu bloga o książkach, prowadziłam inne. Publikowałam na nich swoje pierwsze, młodzieńcze opowiadania, zwane wówczas „Fan Fiction”. Opisywałam wymyślone historie i bohaterów, łącząc je z moim ulubionym zespołem muzycznym. Pamiętam, że były pisane mniej więcej w ten sposób: „Wcześnie rano Catherine obudziła się, usiadła na łóżku, położyła stopy na miękkim dywanie, przeciągnęła się leniwie, założyła na siebie mięciutki, niebieski szlafrok w białe chmurki, które się uśmiechały i poczłapała powoli w kierunku łazienki. Otworzyła drzwi i zajęła się poranną toaletą. Potem wyszła z łazienki, udała się do kuchni i wyjęła z szafki porcelanową filiżankę po babci z czerwonym goździkiem na przodzie, by zaparzyć sobie w niej herbatę”. Bardzo podobnie na moje oko została napisana „Czerwień obłędu”. Dla porównania podam fragment z początku książki (przepraszam, mój czytnik e-booków nie podaje numeracji stron): „[...] Stanąłem przed lustrem i jeszcze raz przetarłem „śpiochy”. Obmyłem twarz zimną wodą i sięgnąłem po szampon do włosów. Nałożyłem niewielką ilość na głowę, zostawiłem na trzy do pięciu minut i zająłem się pozbyciem włosów z nosa [...] [...] Po spłukaniu szamponu z włosów, zabrałem się za golenie. Zawsze goliłem się w ten sam sposób. Nakładałem piankę 
i zaczynałem od wąsa, później brałem się za boki, następnie brodę [...] [...]”. Niby wszystko dobrze i ładnie opisane, dokładnie, z dbałością o najmniejszy detal, ale z drugiej strony nasuwa mi się pytanie, po co? Po latach 
i po setkach książek przeczytanych od czasów moich blogów z opowiadaniami taki szczegółowy styl pisania jak początkująca nastolatka po prostu mnie wkurzył. Po dłuższym czytaniu tekst zrobił się dla mnie męczący i nudny. Biorąc także pod uwagę, że ta książka jest bardzo krótka, niewłaściwe było ze strony autora takie skupianie się na drobnostkach. Odnoszę wrażenie, że najważniejsze tutaj, czyli to, co kryje się pod słowami thriller, sensacja oraz kryminał, uległo rozproszeniu. 
Kolejną rzeczą przemawiającą na niekorzyść „Czerwieni obłędu” jest fakt, że w ogóle nie zainteresował mnie główny bohater. Wiecie Dorian to taki normalny facet, który wiedzie zwyczajne życie z problemami. Z lupą ciężko szukać u niego czegoś ciekawego. Dla mnie główny bohater jest postacią, którą nie zawsze trzeba lubić, ale musi co najmniej czymś zaintrygować czytelnika, sprawić, że chce mu się czytać dalej. W najlepszym wypadku autorowi, udaje się sprawić, że czytelnik myśli o tej postaci i przywiązuje się do niej. Dorian to taka mamałyga. Gdyby był prawdziwy, chętnie zasadziłabym gościowi kopa w cztery litery. Nie lubię tej książki.
„Mroczy układ” powieść wydana trzy lata po „Czerwieni obłędu” to zupełnie inny poziom. Autor jeśli chodzi
o sposób pisania, wykonał potężny przeskok w stosunku do poprzedniej książki. Od pierwszych stron czuć było większy profesjonalizm i dużo bardziej mi się ona podobała. Przede wszystkim fabuła jest rozwinięta i pobudza myślenie. Nie ma już przydługich opisów, zwłaszcza tych o tym, co facet robi rano w łazience. Główny bohater bardziej zapada w pamięć. Jest nastawiony na działanie, konkretny, męski i pogrążony w tajemnicy, którą chce się odkrywać.  
„Mroczy układ” to powieść trzymająca czytelnika w napięciu i w ciekawości. Pełna znaków zapytania i przeróżnych postaci, które pojawiają się niczym króliki z kapelusza w najmniej oczekiwanym momencie. Kojarzy mi się z wyścigiem, podczas którego biegacz traci oddech, ale nie wiadomo czy w ogóle osiągnie metę. Zdecydowanie mogę Wam polecić tę lekturę. 

~Arianka 

OCENA „Czerwień obłędu”5/10 (dostateczna)
OCENA „Mroczy układ”: 7/10 (dobra)