wtorek, 4 lipca 2017

13. W miejscu, gdzie zwykłe rzeczy nie dzieją się zbyt często... Kultowe „Lśnienie”:

Od lewej: Okładka książki, autor Stephen King w wieku 30 lat (na zdjęciu z prawej)[1].
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).
Notka wydawnicza:
autor: Stephen King, tytuł oryginału: The Shining,
tłumaczenie: Zofia Zinserling, tytuł polski: Lśnienie
liczba stron: 515, format: Książka papierowa, wydawnictwo: Prószyński i S-ka,
rok wydania: 2014, ISBN: 978-83- 7648-809-7.

O autorze: 
„Stephen King urodził się 21 września 1947 roku w stanie Maine. Od dziecka pisał opowiadania na podstawie komiksów i filmów. Jego mama zawsze namawiała, go do tworzenia własnych tekstów. Jako prezent z okazji Bożego Narodzenia otrzymał od niej pierwszą maszynę do pisania. Po raz pierwszy wysłał swoje opowiadanie do wydawcy, kiedy miał trzynaście lat. Od tamtej pory konsekwentnie dostarczał swoje utwory wydawnictwom oraz redaktorom czasopism. Bez powodzenia. W 1970 r. ukończył studia na University of Maine w Orono, dzięki czemu uzyskał tytuł nauczyciela angielskiego[...]”.
(Powyższy fragment pochodzi z posta, pt. „KRÓLEWSKIE STRASZAKI?”: Przemyślenia Arianki na temat twórczości Stephena Kinga [CZĘŚĆ PIERWSZA]”, który został opublikowany na blogu Spotkanie przy Literaturze, dn. 06.12.2016 o godzinie 13:03. Całość tekstu dostępna jest pod poniższym linkiem:
Opis fabuły:
Przypadłość stara jak świat objawiająca się u ludzi nią dotkniętych, szczególnym zamiłowaniem do kielicha (niejednego) oraz do przeróżnych pastylek na kaca, uczyniła z życia John'a Torrance'a długie pasmo niepowodzeń. Nauczyciel angielskiego i wschodzący pisarz, w krótkim czasie przemienił się z szanowanego obywatela w menela utytłanego we własnych rzygowinach. Pewnego dnia za sprawą koneksji u starego kumpla od szklaneczki whisky (niejednej) główny bohater otrzymuje posadę dozorcy w położonym w górach hotelu Panorama. Opieka nad budynkiem w czasie zimy, gdy hotel jest opuszczony przez klientów, stanowi ostatnią nadzieję na odwrócenie złej passy. Torrance wprowadza się do pracowniczego mieszkania razem z małym dzieckiem i żoną Winifred, kiedy ostatni goście odjeżdżają z hotelowego parkingu (pustka).
Sześcioletni Danny ma niezwykłą zdolność do przewidywania zdarzeń przyszłych. Chłopczyk potrafi również dostrzec rzeczy, których nie zobaczy dorosłe oko (jasne Czytelniku, dzieci zawsze widzą więcej od własnych rodziców, to wyłącznie kwestia wyobraźni... Właśnie Czytelniku W-Y-O-B-R-A-Ź-N-I-A). Kiedy gwałtowna śnieżyca odcina rodzinę od reszty świata w Panoramie, mają miejsce zjawiska, od których człowiekowi miesza się w głowie. Całej trójce zagraża ogromne niebezpieczeństwo (Redrum! Redrum! Redrum!). Tylko mały Danny może ich uratować. 
Moja opinia:
„Lśnienie” jest utworem, o którym na długo nim zapadła decyzja o przeczytaniu, usłyszałam z ust znajomych wiele różnych legend, mrocznych opowieści i pochwalnych pieśni. Mimo wszystko podjęłam tę lekturę z towarzyszącą mi gmatwaniną sprzecznych myśli. Z doświadczenia wiem, że książek spod ręki Pana Kinga nie można  „połknąć” w całości w czasie kilku przerw reklamowych na kanale TVN, dlatego z jednej strony obawiałam się rozpocząć kolejną niełatwą powieść w dodatku z dużą ilością, być może, zbyt strasznych dla mnie fragmentów, z drugiej zaś byłam bardzo ciekawa, jaką to znów przedziwną historię przygotował dla mnie mój mistrz.
Przy całej początkowej nieufności książka ta pochłonęła mnie bez reszty. Kiedy obowiązki dnia codziennego zmuszały mnie do oderwania się od czytania, niecierpliwie wyczekiwałam wolnej chwili, aby móc do niej wrócić. Pan King napisał w tym przypadku dynamiczną, bardzo intrygującą i nieco niepokojącą opowieść. Czytając ją, czułam się jak zawodniczka w biegu o złoty medal, która ledwie łapiąc powietrze w płuca, rozemocjonowana, wreszcie zdobywa metę, wygrywając tym samym pierwszą nagrodę. Autor w „Lśnieniu” poświęcił dużo uwagi, występującym w powieści bohaterom. Stworzył ich tak, by głęboko zapadali w pamięć. Z dokładnością nakreślił portrety psychologiczne każdego z nich i dla dodania czytelnikowi rozrywki, przez całą książkę zmieniał je, przeinaczał i bawił się nimi. Nie brak tu także, używając kolokwialnego wyrażenia „chorych” pomysłów na straszenie marki „King”, a jeśli tak, jak ja lubicie delektować się czarnym humorem, ta książka i pod tym względem Was nie zawiedzie.
Podsumowanie:
„Lśnienie” autorstwa Stephena Kinga to sławna powieść, o której przez lata (nawet jeśli nie wszyscy po nią sięgnęli) zdążyły usłyszeć rzesze czytelników. Jest zdecydowanie warta waszego zainteresowania. Polecam ją szczególnie osobom cierpliwym i lubiącym myśleć przy książce, bo nie jest to lektura prosta. Jednak, gdy zdecydujecie się na czytanie, nie zmarnujecie swojego czasu. „Lśnienie” zapewnia bardzo różne emocje.
Miłego popołudnia — Arianka.

OCENA: 9/10 (bardzo dobra)

Wykaz źródeł fotografii użytych w niniejszej publikacji:
[1] Fotografia autora:
 http://peterstraub.net/photo-gallery/
(dostęp 03.07.2017, godzina 15:46);
Stephen King„Lśnienie”, Prószyński i S-ka, 2014 r.
Okładka książki:
Archiwum prywatne.


Współpraca/Kontakt:
przyliteraturze@gmail.com
 

Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze



1 komentarz:

  1. Już dawno nie czytała, nic Kinga. Chyba muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że przeczytałeś/aś mój post <3 Chętnie poznam Twoją opinię :) A może pochwalisz się swoją stroną? ~ Arianka