wtorek, 6 grudnia 2016

2. „KRÓLEWSKIE STRASZAKI?”: Przemyślenia Arianki na temat twórczości Stephena Kinga [CZĘŚĆ PIERWSZA]:

Stephen King na przestrzeni lat.
(fotografie zostały pobrane ze strony:
http://stephenking.pl/galerie/stephen-king/, dostęp 27.11.2016, godzina 06:36).
 „Od pracownika pralni miejskiej do króla literatury grozy”
Stephen King urodził się 21 września 1947 roku w stanie Maine. Od dziecka pisał opowiadania na podstawie komiksów i filmów. Jego mama zawsze namawiała, go do tworzenia własnych tekstów. Jako prezent z okazji Bożego Narodzenia otrzymał od niej pierwszą maszynę do pisania. Po raz pierwszy wysłał swoje opowiadanie do wydawcy, kiedy miał trzynaście lat. Od tamtej pory konsekwentnie dostarczał swoje utwory wydawnictwom oraz redaktorom czasopism. Bez powodzenia. W 1970 r. ukończył studia na University of Maine w Orono, dzięki czemu uzyskał tytuł nauczyciela angielskiego. Rok później ożenił się z Tabithą Spruce, która była jego pierwszym czytelnikiem, a do dziś pozostaje uczciwym krytykiem i wierną towarzyszką życia. Start państwa King nie należał do łatwych. Małżonkowie zmagali się z poważnymi problemami finansowymi. Stephen King początkowo otrzymał posadę w pralni miejskiej, później uczył literatury w szkole średniej. Dodatkowo każdego dnia pisał opowiadania dla gazety skierowanej do mężczyzn. Mimo to, otrzymywane wynagrodzenie nie wystarczało na opłacenie nawet najpotrzebniejszych rachunków. Los młodego małżeństwa odmieniło wydanie książki „Carrie”...
Dziś Stephen King jest jednym z najwybitniejszych i najbogatszych autorów literatury grozy. Każda jego książka niemal od razu po ukazaniu się w księgarniach trafia na listy światowych bestsellerów, a wytwórnie filmowe toczą między sobą walki o prawa do ekranizacji. Pisarz wspiera Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem, sponsoruje różnorodną działalność charytatywną oraz funduje stypendia dla uczniów szkół średnich. Prywatnie jest ojcem trójki dzieci, córki Naomi oraz synów Joego i Owena, którzy zawodowo poszli  jego śladami. (powyższy fragment posta opracowałam na podstawie biografii Stephena Kinga autorstwa Magdaleny Walusiak, dostępną na stronie http://stephenking.pl/biografia/, dostęp 03.12.2016, godzina 6:00).
Książki autorstwa Stephena Kinga, które już przeczytałam.
(fotografie zostały pobrane ze strony: http://lubimyczytac.pl/autor/13997/stephen-king, dostęp 03.12.2016, godzina 05:54).










„Królewskie straszaki?”
Do tej pory przeczytałam 8 na 69 wydanych w Polsce książek z bibliografii Stephena Kinga. Zdaniem niektórych to dużo, ale dla mnie taka ilość jest kroplą w oceanie twórczości autora, którego misterium chcę badać. Na przestrzeni lat świat nadał pisarzowi zaszczytny tytuł mistrza horroru. W tej części posta chciałabym się zastanowić nad tym, czy utwory Pana Kinga, tylko i wyłącznie straszą czytelników?
Kiedy sięgamy po horrory, z reguły spodziewamy się znaleźć w nich czynniki, które przyprawią nas o gęsią skórkę, dzięki którym będziemy mieć omamy w ciemności i będziemy bali się spokojnie zasypiać. Stephen King kreuje 

w swoich książkach szalone nierzadko zakrawające o absurd straszaki, m.in. rozwarstwiający się na kawałki szeryf i zwierzęce figurki w „Desperacji” (1996), koty kurzu w Dolores Claiborne” (1992), czy też szkaradne wampiry
w
„Miasteczku Salem” (1975). Zdarzają się również bohaterowie, jak na przykład mąż tytułowej Rose Madder” (1995), którzy niepokoją samym zachowaniem. Jednak szczególnym i w moim odczuciu skutecznym narzędziem wywoływania lęku jest religia i wiara. King na potrzeby stworzenia swoich bohaterów lub sytuacji, w jakich się znajdują, bardzo często manipuluje religijnymi symbolami, biblijnymi motywami oraz postaciami. W ten sposób
z powodzeniem buduje prawdziwą atmosferę grozy. Zadaniem czytelnika jest odnaleźć w tym wszystkim granicę pomiędzy przerażaniem a własną wiedzą i rozsądkiem. Odszukać różnicę między prawdą a fikcją. To nie zawsze jest proste.
Z drugiej strony w całym fantastycznym świecie magicznych mocy i paskudnych stworów, malowanym gigantyczną wyobraźnią autora, znalazłam ogromną przestrzeń dla prawdziwych spraw.
Z pomocą swoich bohaterów Pan King poważnie opowiada czytelnikom o życiu. W swoich powieściach poświęca bardzo dużo uwagi problemom społecznym i politycznym, relacjom międzyludzkim i rodzinnym oraz przyjaźni. Pisarz bardzo dokładnie analizuje te kwestie pod kątem psychologicznym, jak również obyczajowym. Jego rozważania zmuszają mnie często do głębokiego myślenia. Przy tym pisarz przedstawia nam interesujący obraz wnętrza teraźniejszych Stanów Zjednoczonych z perspektywy małych, ubogich miejscowości.
Twórczość Stephena Kinga stanowi iście kunsztowne połączenie wielu gatunków literackich. Powieść psychologiczna, obyczajowa, sensacyjna, fantasy i science fiction. Horror jest tylko jedną z części składowych tworzących całą książkę autora, zapewniającą emocjonujące wrażenia. Jego książki nie tylko straszą, ale też poruszają i uczą. Pan King z pewnością zasługuje na miano MISTRZA, lecz dla mnie nie tylko horroru, ale... LITERATURY?

Polecam wydawnictwo:

sobota, 26 listopada 2016

11. Diana Walsh: „Pusta kołyska” [Czytam więc pożyczam; Legalna Kultura]:

Od lewej: autorka Diana Walsh, okładka książki[1].
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).
Notka wydawnicza:
autor: Diana Walsh, tytuł oryginału: Empty cradle,
tłumaczenie: Krzysztof Skonieczny, tytuł: Pusta kołyska
liczba stron: 352, format: Książka papierowa
wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, rok wydania: 2013,
ISBN: 978-83-240-2404-9.

O autorce:
Twórczyni książki „Empty cradle” nie zalicza się do grona doświadczonych pisarek. Diana Walsh jest przede wszystkim matką trójki dzieci. Niemal dwadzieścia trzy lata temu autorka wraz z całą swoją rodziną przeżywała tragiczne wydarzenia. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia w 1993 r. pięciodniowa wówczas córka kobiety, Shelby, została uprowadzona ze szpitala przez chorą psychicznie porywaczkę. Pisanie książki było dla Pani Walsh rodzajem autoterapii, sposobem na wyleczenie ran i upadek murów obronnych, powstałych na skutek wieloletniej traumy związanej z rodzinnym koszmarem.
Opis fabuły:
 Cytat:
„[...] Wchodzę do pokoju i rozglądam się. Na deskach podłogowych leży dywan, którego kolor dobraliśmy do jasnobłękitnych ścian. Zza koronkowych firanek widać ciasno zaciągnięte białe żaluzje z frędzelkami. Piękna, obita perforowaną wyściółką klonowa kołyska — podarunek od rodzeństwa — jest pusta, choć leżą w niej kocyki [...] [...] czuję w sobie ogromny brak, który współgra z panującą w domu ciszą. W sercu czuję, że Shelby tu jest i że wygodnie śpi. Mogę prawie usłyszeć jak oddycha, ale kiedy spoglądam na pustą kołyskę, wiem, że naprawdę jej nie ma. Znowu dociera do mnie z pełną siłą uczucie utraty i zastanawiam się, co pocznę bez mojej córeczki [...]”.
Źródło: Walsh D., „Pusta kołyska”, Instytut Wydawniczy Znak, Kraków, 2013, s. 204, 258-259.
***
Diana Walsh pragnąc stawić czoła własnym lękom z przeszłości, postanowiła napisać książkę, w której zawarta jest historia, składająca się z jej osobistych wspomnień. „Pusta kołyska” jest przede wszystkim opowieścią
o wartościach: rodzinie, wierze, miłości i nadziei oraz o sile, jaką dają one ludziom w kryzysowych momentach ich życia. Między wersami tej opowieści czytelnicy odnajdą reportaż o porwaniu noworodka, widzianym oczami przerażonej matki. Na stronach swojej  książki autorka umieściła również fragmenty życiorysu porywaczki,
z których pomocą podjęła próbę wytłumaczenia postępowania przestępczyni, a w końcu nakreśliła czytelnikowi własną drogę, przebytą od poczucia nienawiści i chęci zemsty na drugim człowieku do zupełnego przebaczenia win i wewnętrznego oczyszczenia.
Moja opinia:
Pewnego dnia spotkałam się z poglądem, który mówi o tym, że najlepszym lekiem na skołatane nerwy jest przeniesienie własnych myśli na kawałki papieru. Mnie samej niejednokrotnie sposób ten przyniósł ukojenie. Niespodziewane wydarzenie, jakim było uprowadzenie małej Shelby postawiło na głowie spokojne życie wiedzione przez rodzinę Walsh'ów, zmieniając je na zawsze. W jego konsekwencji autorka książki przez wiele lat cierpiała na poważne zaburzenie zwane zespołem stresu pourazowego. Pani Diana bardzo szczerze i dokładnie dzieli się z odbiorcami opowieścią o najtrudniejszych przeżyciach, w której nie brak pozytywnej oraz budującej treści. Jej książka skłania do przemyśleń.
Jako osoba nosząca w sobie wiarę w Boga, kobieta szczególnie podkreśla wagę modlitwy i religijnego zjednoczenia w życiu  każdego człowieka, a zwłaszcza przeżywającego ciężkie, bolesne chwile. Z drugiej strony  „Pusta kołyska” obfituje w radosne, wywołujące uśmiech na twarzy wspomnienia kochającej mamy.
Podsumowanie:
Jesienny wieczór za oknem, pokój oświetlony sztucznym światłem żarówek i herbata o smaku jaśminowym zaparzona w kubku z namalowanymi różyczkami, długo będą przypominać mi o chwilach poświęconych książce autorstwa Pani Diany Walsh. Poważny i trudny wydawać by się mogło reportaż, okazał się pouczającą, refleksyjną i całkiem przyjemną lekturą. Polecam ją uwadze zarówno Pań, jak i Panów.
Życzę miłego czytania
i ślę do Was pozdrowienia — Arianka.
OCENA6/10 (dobra)


Wykaz źródeł fotografii użytych w niniejszej publikacji:

[1] Fotografia autorki Diany Walsh:
https://www.thestar.com/news/crime/2012/11/06/book_recalls_burlington_baby_kidnapping_case.html
(dostęp 26.11.2016, godzina 00:22);
[1] D. Walsh, „Pusta kołyska”, Instytut Wydawniczy Znak, Kraków, 2013 r.
Okładka książki:
Archiwum prywatne.

Współpraca/Kontakt:
przyliteraturze@gmail.com
 

Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze

środa, 19 października 2016

1. „Dziewczyna z pociągu” do kwadratu — o ekranizacji powieści Pauli Hawkins:

 Kilka słów od prowadzącej:
Minął prawie cały rok od wydania debiutanckiej powieści Pani Pauli Hawkins w Polsce i niemal dwanaście miesięcy upłynęło, od kiedy na Spotkaniu przy Literaturze pojawiła się recenzja światowego bestsellera.  Przez ten czas z zadowoleniem obserwowałam statystyki bloga, które wykazują niesłabnące zainteresowanie moją opinią na temat „Dziewczyny z pociągu”. Obecnie post dotyczący tej książki zajmuje na blogu drugie miejsce wśród najchętniej wyświetlanych przez czytelników publikacji. Z całego serca dziękuję wszystkim odwiedzającym! Dzisiaj, to znaczy dwanaście dni po premierze kinowej, po raz pierwszy, chcę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami o filmowej adaptacji powieści. Życzę przyjemnej lektury — Arianka.

Od lewej: okładka książki, poster promujący film[1]
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).

Informacje ogólne:
7 października 2016 r. w repertuarze polskich multipleksów pojawił się amerykański film pt. „Dziewczyna 
z pociągu”, którego scenariusz autorstwa Erin Cressidy Wilson został stworzony na podstawie  psychologiczno-sensacyjnej fabuły powieści, o jednakowym tytule. Reżyserem tejże ekranizacji jest Tate Taylor, twórca m.in. nominowanego do statuetki Oscara oraz nagrody Złotego Globu  filmu „Służące” z roku 2011.  W postać głównej bohaterki wcieliła się Emily Blunt, pozostałe role pierwszoplanowe odegrali Haley Bennett, Rebecca Ferguson, Justin Theroux oraz Luke Evans. 

Opis fabuły:
Wiedza, jaką otrzymywałam podczas lekcji języka polskiego w czasach szkolnych na temat prawidłowego układu elementów w recenzji filmu, podpowiada mi, że pomiędzy informacjami o twórcach oraz o obsadzie filmu a własną opinią na jego temat, powinnam stworzyć tekst,  będący krótkim zarysem scenariusza, czy też wprowadzeniem
w problematykę, jaka została ukazana w produkcji. Twierdzę jednak, że w przypadku kiedy układ wydarzeń zawierający się w filmie, stanowi wierne odwzorowanie fabuły tworzącej powieść, to ponowne opisywanie go, gdy na blogu Spotkanie przy Literaturze dostępna jest dokładna recenzja książki, jest niepotrzebne. Wspomnianą recenzję można przeczytać, klikając TU.

Moja opinia:
Wizja zaburzonej emocjonalnie, bardzo depresyjnej postaci tytułowej „Dziewczyny z pociągu” z powieści Pani Hawkins, to znaczy Rachel Watson- alkoholiczki, która upadła do egzystencjalnego oraz fizycznego poziomu rynsztoka, i którą możemy podawać za wzór, chcąc zaprzeczyć jakimkolwiek wartościom lub walorom prezentowanym przez kobietę, od kilku miesięcy wkrada się do moich myśli, przywracając mnie do życia 
i motywując do działania, każdego ranka, kiedy opuszcza mnie wiara w sens wstania z łóżka. Inną pozytywną stroną twórczości autorki jest mistrzowski w moim mniemaniu sposób, wytworzenia przez nią rzeczywistości 
i żyjących w niej bohaterów oraz forma oddania ich wyglądu zewnętrznego, jak i przeżywanych przez nich uczuć. Wyposażeni w dobrą pamięć, uważni czytelnicy, a już szczególnie Ci, posiadający zdolność do współuczestniczenia i współodczuwania fikcyjnej historii potrafiliby bez trudu ją sobie wyobrazić i utrwalić w głowach doskonałe, osobiste obrazy występujących w niej osób. Należę do każdej z wymienionych grup.

Z drugiej strony książka będąca thrillerem jakich wiele, którego sporą część stanowi nużący opis szarej codzienności głównej bohaterki, ograniczający się do jej podróży pociągiem, nie wywarł na mnie piorunującego wrażenia. Więc pomimo że dostrzegłam ogromne zamieszanie, jakie wywołało ukazanie się tej powieści 
w środowiskach czytelniczych, nie liczyłam na to, że po niedługim czasie będę miała możliwość obejrzenia jej ekranizacji. Dlatego też kiedy, po raz pierwszy obejrzałam na wielkim ekranie kina zwiastun filmu „Dziewczyna
z pociągu”, z góry założyłam, że tym razem ekranizacja może okazać się lepsza od książki, ponieważ twórcy z całą pewnością zechcieli ulepszyć scenariusz poprzez dodanie albo modyfikację wielu wątków.

Zdjęcia przedstawiają odtwórców głównych ról w ekranizacji książki.
Emily Blunt jako główna bohaterka (kolumna lewa, górna fotografia),
Justin Theroux w roli Tom'a Watsona (kolumna lewa, fotografia na dole),
Haley Bennett jako Megan Hipwell (pierwsze zdjęcie w kolumnie prawej),
Rebecca Ferguson jako Anna (prawa kolumna, zdjęcie drugie)
oraz Luke Evans odgrywający postać męża Megan- Scotta Hipwell'a (kolumna prawa, zdjęcie na dole)
[2]
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).
Niecierpliwe oczekiwałam dnia premiery, a uczuciu temu do samego momentu wyświetlenia filmu, towarzyszył niemały stres. Swoje obawy wiązałam przede wszystkim z rolą, z którą musiała zmierzyć się Emily Blunt. Jak łatwo można się domyślić, Rachel Watson jest dla mnie ważną postacią literacką. Spoglądając w sieci na obdarzoną niewątpliwą urodą, elegancką aktorkę, uznałam, że została ona obsadzona niewłaściwie, ponieważ bałam się, iż jej interpretacja głównej bohaterki zniekształci moje wyobrażenia, a wówczas należąca do mnie i misternie formowana przez fantazję  „Dziewczyna z pociągu” już nigdy nie będzie taka sama. 

Im dłużej trwał seans, tym bardziej zmieniało się moje nastawienie. Wszystkie negatywne emocje, jakie gnieździły się we mnie, zastąpiła początkowo ulga, później pojawiła się ekscytacja, aż w końcu przyszło niedowierzanie. Czytelnicy, musicie wiedzieć, że podczas oglądania poczułam się tak, jak gdyby twórcy filmu wraz z zespołem aktorów w niewyjaśniony sposób zakradli się do najskrytszych zakamarków mojego umysłu, zagrabili każdą myśl, aby przenieść ją na ekran i pokazać całemu światu. Czy to nie jest niesamowite? To jest wręcz genialne!

Uważam, że poza wyłączeniem jednego wątku, który i mnie wydał się w książce zbyteczny, fabuła ekranizacji została wprost wyrwana z powieści. Ponadto osoby odpowiadające za kompletowanie obsady aktorskiej, jak i te dbające o charakteryzację wykonały kawał dobrej roboty. Chociaż film pod względem znakomitej gry aktorskiej
i zaangażowania w daną postać zdominowały Panie Emily Blunt  — osoba, w którą najbardziej wątpiłam- oraz Haley Benett, Panowie zadbali o moje doznania estetyczne.

Podsumowanie: 
Drodzy Czytelnicy, podczas swojej czytelniczej przygody, niejednokrotnie miałam okazję przekonać się o tym, że społecznemu rozumowaniu przyświeca negatywny pogląd na temat filmu, który nigdy nie odda historii przedstawionej w książce. W przypadku omawianej w tym poście ekranizacji i jedno i drugie jest godne Waszej uwagi. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej, urealnionej „Dziewczyny z pociągu”. Zachęcam Wszystkich do lektury książki i wizyty w kinie. Dokładnie w tej kolejności :)

 OCENA: 9/10 (bardzo dobra)
Wykaz źródeł fotografii użytych w niniejszej publikacji:
[1]Okładka książki  P. Hawkins,  „Dziewczyna z pociągu”, Świat Książki, 2015 
http://www.empik.com/dziewczyna-z-pociagu-hawkins-paula,p1113074533,ksiazka-p

(dostęp 08.10.2016, godzina: 18:22)
[1]
Poster promujący film  „Dziewczyna z pociągu” z 2016 r.
http://www.filmweb.pl/film/Dziewczyna+z+poci%C4%85gu-2016-746043

(dostęp 08.10.2016, godzina: 18:23)
[2]
Fotografie przedstawiające członków obsady aktorskiej:
Emily Blunt
http://www.filmweb.pl/person/Emily+Blunt-146102/photos/662558

(dostęp 17.10.2016, godzina: 12:10)
Justin Theroux
http://www.filmweb.pl/person/Justin+Theroux-8393/photos/523532

(dostęp 17.10.2016, godzina: 12:06)

Haley Bennett

http://www.filmweb.pl/person/Haley+Bennett-613263/photos/662520

(dostęp 17.10.2016, godzina: 12:14)

Rebecca Ferguson

http://www.filmweb.pl/person/Rebecca+Ferguson-151521/photos/662545

(dostęp 17.10.2016, godzina: 12:16)

Luke Evans

http://www.filmweb.pl/person/Luke+Evans-409674/photos/662552

(dostęp 17.10.2016, godzina: 12:17)

niedziela, 18 września 2016

10. Yeonmi Park: "Przeżyć; Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności":

Od lewej: okładka książki, autorka Yeonmi Park[1].
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).
Notka wydawnicza:
autor: Yeonmi Park we współpracy z Maryanne Vollers, 
tytuł oryginału: In order to live A North Korean Girl's Journey to Freedom,
tłumaczenie: Tomasz Wyżyński,
tytuł: Przeżyć; Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności,
liczba stron: 303, format: książka papierowa, wydawnictwo: Czarna Owca,
rok wydania: 2015, ISBN: 978-83-8015-246-5.

O autorce:
Drodzy Czytelnicy, w najmroźniejszym rejonie Korei Północnej, gdzie zima utrzymuje się przez większą część roku, a temperatury osiągają tu okresowo nawet minus czterdzieści stopni Celsjusza, nad rzeką Yalu, wpadającą do Morza Żółtego, znajduje się graniczące z Chinami miasto o nazwie Hyeasan. To właśnie w tym miejscu urodziła się i dorastała twórczyni książki, którą będę dla Was omawiała w dzisiejszym poście.
Yeonmi Park przyszła na świat 4 października 1993 roku. Wychowywano ją w zaciekłej wierze w świętość północnokoreańskiego reżimu oraz propagandy, które nakazują czcić dyktatorskie rządy dynastii Kimów. Wraz
z upływem lat, podczas których w Korei Północnej kwitł proceder handlu towarami sprowadzanymi z Chin oraz Korei Południowej, za sprawą pirackich płyt z zakazanymi filmami i muzyką, pokazujących zupełnie inny świat,
w dziewczynie zrodziło się pragnienie lepszego życia.
W 2007 r. po tym, jak północnokoreańskie władze skazały ciężko chorego ojca Yeonmi na pobyt w obozie koncentracyjnym za handel metalami szlachetnymi, niespełna czternastoletnia wówczas dziewczyna uciekła  wraz
z matką do Chin, okrążając zamarzniętą rzekę Yalu. Po długiej wędrówce, obfitującej w wiele tragicznych wydarzeń przedostała się do Korei Południowej przez granicę mongolską, aby na stałe zamieszkać z rodziną
w Seulu i tam odnaleźć wolność.

 Miejscowość Hyesan nad rzeką Yalu, Korea Północna. Rodzinne miasto Yeonmi Park[2].
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).

Dziś dwudziestotrzyletnia Yeonmi Park jest wzorową studentką prawa karnego i podróżuje po całej Europie oraz Stanach Zjednoczonych, stając w obronie praw mieszkańców Korei Północnej. 
Rząd Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD) pod przywództwem Kim Dzong Una uznał ją za „Trujący grzyb, który wyrósł na stercie śmieci”, a każda osoba, która kiedykolwiek miała styczność z rodziną Park, bliscy i dalecy krewni, przyjaciele, czy sąsiedzi pozostający na terenie Korei Północnej, zostali poddani regularnym przesłuchaniom oraz prześladowaniom. 


Zdjęcia przedstawiają Yeonmi Park ubraną w tradycyjny w Korei Północnej damski strój o nazwie hanbok. Fotografie zostały wykonane w czasie wystąpienia Yeonmi na szczycie organizacji One Young World w 2014 r. w Dublinie. Celem tej organizacji jest zrzeszanie młodych liderów z całego świata oraz opracowywanie rozwiązań dla największych światowych problemów[3].
(Niniejsza publikacja zawiera fotografie pobrane ze stron internetowych. 
Wykaz linków z dołączoną datą i godziną dostępu został umieszczony w końcowej części publikacji).

Opis fabuły:
Jak pisze sama autorka na stronie 22 „[...] czasem trzeba przekształcić własne wspomnienia w opowieść, która nadaje sens pozornie niewytłumaczalnym wydarzeniom [...] [...] Oto opowieść o wyborach, których dokonałam, by przeżyć”. Yeonmi podzieliła treść swojej książki na trzy części. W pierwszej kolejności otwiera przed odbiorcami możliwość przeczytania o jej trudnym dzieciństwie w Hyesan, a tym samym podejmuje próbę uświadomienia czytelników w zakresie historii rodzinnego państwa oraz społecznych zasad i mechanizmów politycznych funkcjonujących w Korei Północnej. Druga część książki zawiera relację z kilkumiesięcznego pobytu w Chinach, gdzie Yeonmi i jej matka stały się ofiarami handlarzy żywym towarem, którzy zwykli wykorzystywać zastraszone północnokoreańskie kobiety na tle seksualnym. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po książkę ,,Przeżyć będziecie mieli również okazję do zagłębienia się w opis życia autorki w zupełnie innym, tzn. wolnym dla obywateli państwie, jakim jest Korea Południowa. W ostatniej części książki Yeonmi opowiada m.in. o swoich pierwszych dniach na południu w specjalnie przystosowanym ośrodku przeznaczonym dla uchodźców, odnalezieniu się w nowej rzeczywistości, swoich studiach, a także  o działalności na rzecz ochrony praw człowieka. 

Moja opinia:
Yeonmi Park ubrała wszystkie, koszmarne wspomnienia oraz najbardziej osobiste sekrety sprzed lat w słowa, które zostały zamknięte, z pomocą ghostwriter’ki Maryanne Vollers, w stosunkowo wąskim pliku papieru. 
Przyznam uczciwie, że zanim przeczytałam książkę pt. ,,Przeżyć”, niewiele wiedziałam o Korei Północnej. Kojarzyłam to państwo przede wszystkim z podziałem geograficznym, panującą w nim dyktaturą oraz z otyłym przywódcą z podejrzanym wyrazem twarzy, który nakazuje nosić obywatelom dziwne fryzury ze specjalnej listy utworzonej przez rząd. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ogromną skalę osiąga proces ,,prania umysłów” społeczeństwa przez władzę, czy też z tego, jak duży jest stopień zaślepienia ludu względem uwielbienia dla jego ukochanego przywódcy. Chcę przekazać, że Yeonmi nie ograniczyła się w książce, wyłącznie do przedstawienia nam opisu ucieczki z własnego kraju i tego, co stało się po niej. Ja odebrałam jej opowieść jako zestawienie trzech leżących blisko siebie azjatyckich państw oraz bardzo ciekawe ukazanie najważniejszych cech ich działania od strony wewnętrznej z punktu widzenia zarówno małej dziewczynki, jak i dorosłej już teraz kobiety. Warty wspomnienia jest również fakt, że książka została wyposażona w mapkę, na której wyraźnie zaznaczono wszystkie miejsca, o których Yeonmi wspomina w tekście. Może się ona okazać pomocnym narzędziem dla osób, podobnie jak ja, cierpiących na brak wyobraźni przestrzennej i mających odwieczny kłopot ze wskazywaniem kierunków.

Podsumowanie:
Moi Czytelnicy, wyobraźcie sobie własne życie i rozumowanie m.in. z brakiem możliwości wyboru wiary (bo rozkazują Wam modlić się wyłącznie do północnokoreańskich polityków), z brakiem dostępu do telefonów, książek, telewizji, internetu, czy jakichkolwiek innych form zdobywania wiedzy i źródeł rozrywki, ponieważ wszędzie szerzona jest rządowa propaganda chwaląca potęgę władz, a na każdym kroku za waszymi plecami czai się groźba kary więzienia lub dożywotniego zamknięcia w obozie pracy? Czy czytając ten fragment, próbujecie skierować swoje myśli do czasów II wojny światowej? Nie. Historia zawarta w książce ,,Przeżyć” rozpoczęła się prawie dwadzieścia trzy lata temu i trwa do dzisiaj. 
Moim zdaniem każdy człowiek, a w szczególności czytelnik powinien nosić w sobie chęć poświęcenia uwagi osobie, która ma mu coś ważnego do przekazania. Yeonmi Park potrafiła zainteresować mnie już od pierwszych stron. Zapraszam Was do lektury.
Miłej niedzieli — Arianka

OCENA: 9/10 (bardzo dobra)





Wykaz źródeł fotografii użytych w niniejszej publikacji:
[1]Y. Park, ,,Przeżyć; Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności”, Czarna Owca, Warszawa, 2015 r.
Okładka książki: 
https://woblink.com/e-book,pozostale-czarna-owca-przezyc-droga-dziewczyny-z-korei-polnocnej-do-wolnosci-yeonmi-park-maryanne-vollers,21883 
(dostęp: 30.08.2016, godzina 06:19).
[1]Fotografia autorki Yeonmi Park:
(dostęp 30.08.2016, godzina 06:26).
[2]Fotografie miejscowości Hyesan:
(dostęp 01.09.2016, godzina 9:50).
(dostęp 01.09.2016, godzina 9:52).
(dostęp 01.09.2016, godzina 9:58).
(dostęp 01.09.2016, godzina 9:58).
(dostęp 01.09.2016, godzina 10:12).
[3]Yeonmi Park na Young World Summit 2014. Dublin Irlandia:
(dostęp 30.08.2016, godzina: 06:37).


niedziela, 26 czerwca 2016

9. Victoria Aveyard: "Czerwona Królowa" [tom 1 cyklu "Czerwona Królowa"] :

WAŻNA SPRAWA:
Dzień dobry wieczór Drodzy Czytelnicy!
ARIANKA z tej strony! 
Na wstępie bardzo gorąco chciałabym przeprosić Was, jak i siebie za tak długie przerwy pomiędzy postami pojawiającymi się na SPOTKANIU przy LITERATURZE.  Musicie wiedzieć, że w najbliższym czasie czeka mnie obrona pracy dyplomowej. Przez natłok nauki i nieustającą pogoń za dopełnieniem wszystkich niezbędnych procedur, regularne czytanie książek, podobnie jak tworzenie opinii na ich temat, stało się dla mnie trudną czynnością. Noszę w sobie jednak olbrzymią nadzieję, że mój prywatny koszmar już niedługo szczęśliwie się zakończy i będę mogła dodawać posty tak często, jakbym tego chciała. 
Jednocześnie chcę Wam powiedzieć, że każda próba napisania recenzji, zakończona publikacją (w stanie obecnym) wywołuje u mnie niemalże szaleńczą radość, wobec tego dziś ZAPRASZAM WAS DO CZYTANIA o moich wrażeniach po przeczytaniu książki "CZERWONA KRÓLOWA"  !!! 

AAA! WSZYSCY LUDZIE KLASZCZĄ W DŁONIE
... i śpiewa cała Ziemia! :)


RECENZJA
*Od lewej: autorka Victoria Aveyard,  okładka książki;
Notka wydawnicza:
autor: Victoria Aveyard, tytuł oryginału: The red queen
tłumaczenie: Adriana Sokołowska- Ostapko, tytuł: Czerwona Królowa,
liczba stron: 483, format: książka papierowa, wydawnictwo: Moondrive,
rok wydania: 2015, ISBN: 978-83-7515-332-3 (oprawa broszurowa).

O autorce:
Jak mówi sama pisarka: "Traktuję swoją pracę, jako powód, by czytać dużo książek i oglądać jeszcze więcej filmów". Victoria Aveyard będąc dzieckiem, uwielbiała spędzać czas na zabawie, wyobrażając sobie fantastyczne światy i magiczne postacie. W szkole nauczyciele zawsze zwracali jej uwagę, by przestała tworzyć powieści,
a zaczęła pisać zwyczajne wypracowania. Po latach ukończyła scenopisarstwo na Uniwersytecie Kalifornijskim. Dziś pisze głównie dla młodzieży. Dzięki książkom z cyklu "Czerwona Królowa" zyskała popularność w wielu krajach, m.in. w Polsce, gdzie pierwsza część tej serii otrzymała tytuł Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl 
w kategorii Fantastyka, fantasy*.
Opis fabuły:
Decydując się na lekturę "Czerwonej Królowej" czytelnicy przeżyją interesującą podróż do przyszłości, czasów Nowej Ery, podczas której poznają wizję nowej rzeczywistości, gdzie istnieją czary.
Czytelnicy znajdą się w monarchistycznym kraju Norta, od kilku stuleci pogrążonego w wojnie z sąsiednim państwem Lakeland. W kraju tym ma miejsce odwieczna segregacja ludności ze względu na kolor krwi. Społeczeństwo dzieli się tu na Srebrnych i Czerwonych. Srebrni dysponują nadprzyrodzonymi zdolnościami. Ich przedstawiciele to arystokraci oraz osoby posiadające w Norcie najwyższą władzę. Czerwoni są w ich rękach jak szmaciane lalki. Przymusowo wcielani do srebrnej armii, aby walczyć w obronie własnych wrogów. Czerwoni — to znaczy słabi, głodni, żyjący w ciągłym strachu przed śmiercią.

Od dłuższego czasu na terenie Norty mają miejsce ataki przeciwko Srebrnym, zainicjowane przez tajne ugrupowanie wojowników zwane Szkarłatną Gwardią,  mające na celu wyzwolenie nękanego ludu.
Siedemnastoletnia Mare Barrow będzie towarzyszką czytelniczej przygody. Główna bohaterka powieści jest córką Czerwonych. Gdy za rok osiągnie pełnoletność, wtedy stanie się również żołnierzem srebrnych wojsk. Mare pragnie uczynić wszystko, by do tego nie dopuścić. Pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach dziewczyna zostaje członkiem królewskiej rodziny. Czy Srebrne Królestwo powinno czuć się zagrożone?

Moja opinia:
Wybierając do przeczytania powieść, której zostało nadane zaszczytne miano Książki Roku, z maksymalnym zaangażowaniem poszukiwałam w niej źródeł tak pozytywnego odbioru ze strony wielu innych czytelników. Wierzyłam w to, że autorka książki zaskoczy mnie nowymi, a przede wszystkim indywidualnymi pomysłami na ukazanie świata wyobrażonego i funkcjonujących w nim postaci.
WADY: Osoby, które tak jak ja poznały wcześniej i dobrze pamiętają losy bohaterów opisane przez inne autorki
w trzech przedstawionych na zdjęciach poniżej trylogiach fantasy, będą miały okazje czytać o nich jeszcze raz
w powieści "Czerwona Królowa". Przeważająca część rewelacyjnie zapowiadającej się i wywołującej u mnie niepohamowany apetyt historii, niemal od razu okazała się jedynie doskonale uformowanym zlepkiem treści pochodzących z kultowych książek, a ich bohaterowie otrzymali drugie życie za sprawą pomysłu na Czerwonych
i Srebrnych. 
*Od lewej autorki i okładki książek: Suzanne Collins "Igrzyska Śmierci"(okładki na dole), 
Lauren Oliver "Delirium"(okładki w środku) oraz Amanda Hocking "Trylle" (okładki na górze);
ZALETY: Mimo że książka zawiera bardzo znaczącą wadę, nie mogę napisać, że jej treść zupełnie mnie zawiodła. "Czerwona Królowa" w moim odczuciu jest świetnie napisana pod względem technicznym. Opowieść ta wymaga od czytelników dużego skupienia, zapamiętywania, jak również nakłania do wielu przemyśleń. Mnogość detali ujętych w opisach pierwszoplanowych postaci sprawia, że namalowanie ich portretu we własnym umyśle staje się dla czytelnika dużo prostsze, czego następstwem może być mocne przywiązanie się do ulubionych bohaterów,
a nawet tęsknota za ich realnością. Na mnie tylko jedna postać wywarła olbrzymie wrażenie, ale to dzięki niej,  całą książkę trudno jest mi wymazać z pamięci.

"Czerwona Królowa" stanowi idealną propozycję dla czytelników łatwowiernych, podatnych na manipulacje i być może samotnych, których czujność łatwo może zostać uśpiona. Istnieją dwie możliwości. Jeśli jesteś osobą przede wszystkim podejrzliwą i pewną siebie, autorka niczym Cię w swojej książce nie zaskoczy. Jeżeli zaś czujecie się osamotnieni, smutni, a w lekturze książki szukacie oderwania od rzeczywistości i czegoś na poprawę  nastroju, Victoria Aveyard spełni każde wasze pragnienie i zapewni niezapomniane emocje. Bolesne, ale niestety prawdziwe.

Pamiętajcie... "Tutaj każdy może zdradzić każdego".

Czytelniku jeżeli nadal tu jesteś, Arianka chce powiedzieć Ci jeszcze jedno... 
Wytrzymasz?
Przyznam szczerze, że autorka pokazała mi jak łatwo jest oszukać drugiego człowieka. Kiedy po raz pierwszy podczas czytania "Czerwonej Królowej" wyczułam w niej bardzo silną inspirację "Igrzyskami Śmierci" Suzanne Collins, wtedy moja pierś wypięła się dumnie i uznałam , że o tej książce wiem już wszystko. To mnie zgubiło.

Podsumowanie:
Victoria Aveyard wykreowała w swojej książce rzeczywistość, która z pewnością zadowoli i pobudzi do działania fantazję niejednego marzyciela. Ja odnalazłam w "Czerwonej Królowej" znacznie więcej wartości niż tylko barwny świat m.in. nadludzko pięknych królewien i książąt, zachwycających swoimi magicznymi mocami. Pisarka umiejscowiła wszystkie wydarzenia w przyszłości, czyli w czasie, który powinien dopiero nastąpić, jednak gdy coraz bardziej zagłębiałam się w treść, wówczas mocniej i mocniej dręczyła mnie smutna myśl, że przecież to wszystko zdarzyło się naprawdę w historii świata, a co więcej trwa nadal. Wojny, polityczna walka, zło i niesprawiedliwość zamknięte w zaklętym kręgu biedy i śmierci, gdzie najważniejszymi wartościami są siła i potęga. Czytelniku, czy dla Ciebie to również jest znajome?

OCENA: 8/10 (bardzo dobra)

Źródła treści i fotografii użytych w poście:
* Informacje o autorce: V. Aveyard "Czerwona Królowa" oraz http://lubimyczytac.pl/autor/104005/victoria-aveyard;
* Okładka książki "Czerwona Królowa": Zdjęcie prywatne;
Okładki książek:
-Trylogia "Trylle": Zdjęcie prywatne;
-Trylogia "Delirium": Zdjęcie prywatne;
-Trylogia "Igrzyska Śmierci": Zdjęcie prywatne;
* Fotografie autorów:
-Victoria Aveyard: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/42/8e/25/428e2538209582230ae24e86bba40973.jpg;
-Suzanne Collins: http://igrzyskasmierci.wikia.com/wiki/Suzanne_Collins;
-Lauren Oliver: http://www.thestar.com.my/lifestyle/books/news/2014/04/01/lauren-oliver-writes-from-experience-and-imagination/;
- Amanda Hocking: http://www.nytimes.com/2013/06/20/business/media/self-publishing-star-amanda-hocking-sells-next-series-to-st-martins.html?_r=0.


Współpraca/Kontakt:
przyliteraturze@gmail.com
 

Facebook:
http://www.facebook.com/spotkanieprzyliteraturze/


Instagram:
http://www.instagram.com/spotkanieprzyliteraturze/

LubimyCzytać:
http://lubimyczytac.pl/profil/581753/przyliteraturze